Kilka słów o wybranych bohaterach francuskiej powieści „Nędznicy” autorstwa Victora Hugo

Źródło grafiki: https://pixabay.com/pl/

 

„Nędznicy” to powieść, która w realistyczny sposób ukazuje brutalność życia i przygnębiającą nędzę. Większość ludzi nie jest nawet w stanie wyobrazić sobie warunków i realiów życia, z którymi mają do czynienia bohaterzy tej opowieści, co wpływa na jej efektywniejszy odbiór. Warto wspomnieć, iż tłem dla losów postaci są prawdziwe wydarzenia historyczne, jak na przykład rewolucja francuska. Dzięki „Nędznikom” czytelnik ma znakomitą okazję do zagłębienia się w rys socjologiczny społeczeństwa francuskiego, co może być ciekawym doświadczeniem.

Historia doświadczonego przez życie „złoczyńcy”, który po ciężkich przeżyciach młodości i spędzeniu połowy swojego życia w więzieniu, niejako zmuszony jest do zaopiekowania się osieroconą dziewczynką, pobudza wyobraźnię czytelników już od ponad półtora stulecia. Powieść napisana jest stosunkowo prostym w odbiorze językiem i łączy w sobie cechy wielu gatunków: powieści obyczajowej i historycznej, dramatu, kryminału i romansu. Niesie z sobą informacje o historii, ale też o francuskich problemach społecznych i ich przyczynach.

Rewolucja francuska tworzy fantastyczny drugi plan dla powieści, która bogata jest w opisy losów nie tylko głównych bohaterów, ale też i tych pobocznych. Za to Paryż, choć przedstawiony w towarzystwie niewesołej historii i głębokiej nędzy, rysuje się jako piękne, jasne miasto, stwarzające okazję do lepszego życia. Jednak ten kontrast okazuje się być zgubny, gdyż właśnie ta wspaniała metropolia, obiecująca królewskie życie, może nie zapewniać tak świetlanej przyszłości, jak może się wydawać. Może stać się złośliwa, tajemnicza i mroczna. To właśnie opiewany Paryż prowadzić może do ubóstwa, niszcząc po drodze wszystkie plany, jakie poczynili sobie ludzie chcący wkroczyć w jego codzienność.

 

 

Autor skonstruował bohaterów w szczególny sposób – zróżnicował ich ze względu na szczegółowość i zawiłość biografii. Ich szczególne cechy podkreślił używając celnie dobranych środków stylistycznych. Niektórych ludzi przyrównał nawet do zwierząt, czy bohaterów z mitologii. Ponadto, w kreacji bohaterów „Nędzników” zauważalne są schematy nierówności społecznej. Zaobserwować można motyw osoby pochodzącej z niskiego szczebla w hierarchii społeczeństwa, która pnie się w górę, aby stać się „kimś”, i odwrotnie – osoby zamożne nie mają zagwarantowane, iż dostatek i wysoki poziom życia należy im się bezwzględnie i dożywotnio. Wśród postaci występują tu także bohaterowie historyczni, którzy ukazują się na przykład we wspomnieniach. Autor stworzył również bohatera zbiorowego – lud. Obejmuje on robotników, rzemieślników i studentów. Jest silny, choć niezdolny do podejmowania przemyślanych decyzji. Jednak to właśnie ten zbiorowy sposób myślenia doprowadził do wykształcenia się pewnych systemów politycznych i stereotypów obyczajowych. Tak naprawdę do tej grupy zaliczony może być każdy, kto pragnie stoczenia walki o sprawiedliwość i równość.

Oprócz wachlarza intrygujących bohaterów, autor nie szczędził również dozowania czytelnikowi emocji – poruszył rozczulające, czasem nawet wstrząsające problemy społeczne. Wszędzie panująca bieda i nędza jest tylko sztafażem dla istotniejszych trudności, jak na przykład wszechobecnej śmierci. Bohaterzy umierają po cichu – środowisko jest do takich pożegnań przyzwyczajone. Przyczyny są różne - od chorób (np. gorączka pokarmowa) po wypadki losowe (np. upadek z drzewa).

Historia głównego (mojego ulubionego) bohatera - Jana Valjeana - zaczęła się w miasteczku Digne we Francji, w 1815 roku, a w jego lody wplotła się postać biskupa Karola Franciszka Benvenuto Myriela. Duszpasterz przyjął byłego galeriarza pod swój dach zaraz po tym, jak ofiarował swój biskupi pałac na szpital. Jan próbował ułożyć sobie życie na nowo, jednak już pierwszej nocy miał okazję poznać, jak naznaczony i pilnowany jest ktoś, kto wychodzi z więzienia. Został zatrzymany przez policję z powodu przywłaszczenia sobie zastawy stołowej biskupa. Jednakże duchowny znów dał wyraz swojego miłosierdzia – nie dość, że jako jedyny z miasteczkowej ludności powitał Jana przychylnie i otoczył go troskliwym ramieniem, to jeszcze w sytuacji zatrzymania go – uratował byłego więźnia przed stróżami prawa, nie wnosząc przeciw niemu oskarżenia i tłumacząc, że sam podarował mu swoją zastawę. Jest to fakt niezwykle istotny dla rysu charakterologicznego Valjeana, bo stał się dla niego impulsem do zmiany swego dotychczasowego życia. Kiedy opuszczał miasto, próbował okraść przypadkowego przechodnia. Jednak pod wpływem dobroci, jaką bezinteresownie obdarzył go biskup, naprawił swój błąd i oddał łup. Wykrzyczał przy tym istotne słowa: „Jestem nędznikiem!”.

Rzeczywistość, jakiej Jan musiał stawić czoła, była trudna. Jako człowiek pozbawiony na lata wolności, próbował wrócić do normalnego życia w społeczeństwie. W realiach XIX wiecznej Francji, w których przyszło mu żyć, stał się człowiekiem napiętnowanym przeszłością na całe życie. Było to ogromnie niesprawiedliwe, gdyż jego przewinieniem, przez które trafił do więzienia, była kradzież bochenka chleba, podyktowana troską o swoją głodującą rodzinę. Valjean wyróżniał się silną motywacją, chęcią do zmian i poprawienia poziomu swojego życia. Dzięki zawziętości i zdeterminowaniu udało mu się zyskać nową tożsamość, niemały majątek, a także aprobatę najbliższej społeczności. Jednak nie było mu dane zaznać spokoju, co działo się za sprawą inspektora Javerta. Za jego przyczyną wciąż zmuszany był do zmiany środowiska.

Jan to człowiek o wysokiej kulturze, ceniący sobie wyższe wartości, cudze szczęście stawiał ponad swoje. Był pomocny i miał dobre serce – dał dowód tej cesze, kiedy wziął w opiekę ośmioletnią dziewczynkę – osieroconą Kozetę, z którą przeniósł się do Paryża. Był doświadczony przez życie już od najmłodszych lat – wychował się w biedocie, pod opieką starszej siostry – wdowy i matki siedmiorga dzieci. Jego rodzice osierocili go umierając przedwcześnie, co zmusiło młodego chłopaka do podjęcia ciężkiej i nieopłacalnej pracy. Podejmował się każdego zajęcia – byleby się tylko jakkolwiek utrzymać – strzygł drzewa, pomagał przy żniwach, był parobkiem, pastuchem, robotnikiem, itp. Radził sobie jak mógł, dopóki, dopóty zima nie zniwelowała jego możliwości zarobkowych. Nędza dała się we znaki podczas siarczystych mrozów. Zupełny brak pracy pozbawił rodzinę Jana wszystkich środków do życia, przez co wszyscy głodowali. Zrozpaczony i zdesperowany chłopak, zakradając się w nocy do sklepu, ukradł jeden bochenek chleba. Chciał utrzymać przy życiu – uchronić od zagłodzenia – swoich domowników, za których jako młody mężczyzna czuł się odpowiedzialny. Za swój desperacki czyn, wynikający z troski o najbliższych, skazany został na 5 lat więzienia. Jednak jego dramat nie skończył się na tym etapie. Dręczony wyrzutami sumienia i poczuciem obowiązku powrotu i wsparcia swojej siostry i jej dzieci, kilkakrotnie próbował uciec z więzienia, co za każdym razem było udaremniane. W efekcie za każdą nieudaną próbę ucieczki był karany dodatkowymi latami odsiadki i wyszedł z aresztu dopiero po dziewiętnastu latach. Bez wątpienia jest to bohater o rozpaczliwej historii, która w każdym kto ją pozna wzbudza poczucie krzywdy i niesprawiedliwości.

 

 

Jan Valjean stał się moim ulubionym bohaterem tej powieści ze względu na to, że ciężko mi było pogodzić się z jego losem. Zaimponował mi tym, jak dzielnie stawiał mu czoła. Przeszłość kładła się cieniem na wszystkich jego planach i zamiarach oraz próbach zbudowania lepszej przyszłości. Uważam, że jest to najgorsza kara, jaką człowiek może dostać od losu za swoje przewinienia. Tym tragiczniejsza, jeśli wyrządzone przewinienie spowodowane było dobrą wolną, troską o bliskich, a nie chęcią wzbogacenia się, uczynienia komuś krzywdy, etc.

Postacią subiektywnie opozycyjną do ulubionego bohatera stała się dla mnie postać Fantyny. Była to kobieta, która przez dość długi czas żyła w wolnym związku. Będąc porzuconą przez dotychczasowego partnera – który zostawił jej po sobie jedynie list pożegnalny – zostawiła swoją córkę Kozetę na wychowaniu u obcych ludzi – oberżystów – aby sama mogła podjąć pracę w mieście. Zatrudnienie to niestety straciła ze względu na to, że nie była na nie przygotowana finansowo. Dbała jednak o swoje dziecko, musiała więc opłacić jej pobyt u ludzi, u których ją zostawiła. W tym celu sprzedała swój niepodlegający wątpliwości atut – piękne, długie włosy; oraz godność – podjęła się prostytucji. Błądziła po ścieżkach życia, w efekcie czego mocno podupadła na zdrowiu, a nawet wdając się w bójkę trafiła do więzienia. Wyciągnął ją z niego przedsiębiorca, który wcześniej zapewnił jej pracę.

Przypuszczam, iż dla wielu czytelników to właśnie Fantyna może uchodzić za najbardziej ulubioną bohaterkę – można podziwiać jej odwagę, samozaparcie. W końcu wzięła się w garść i zaczęła dbać o poziom życia oraz przyszłość swoją i swojego dziecka. Jednak to nie zmienia faktu, że zmusił ją do tego los – nie stało się to za sprawą jej własnego wyboru. Nie przepadam za typem kobiety, która podporządkowuje swoje życie mężczyźnie, która uzależnia swój status od niego, która poświęca się, aby to on mógł się spełniać. Tak właśnie czyniła Fantyna, dopóki ukochany jej nie porzucił. Wiążąc się z nim, wchodząc w głębszą relację i rodząc mu dziecko, nie zadbała o swoje zaplecze finansowe, które zyskałaby, gdyby wyszła za tego mężczyznę za mąż. Nieodpowiedzialnie kierowała życiem swoim i swojego dziecka. Po odejściu kochanka została z niczym, co myślę, że jest argumentem, który najlepiej obrazuje moje stanowisko.

Powieść Victora Hugo łączy w sobie realizm, romantyzm, kryminał, przygodę, filozofię i historię. Okraszone jest to wszystko niesamowitą fabułą, barwnym językiem, wspaniałą kreacją bohaterów. Nie brak w niej także stereotypowych kontrastów, jak na przykład: dobra i zła, biedy i bogactwa, itp. Historia i sposób postępowania głównego bohatera skłaniają do tego, aby zastanowić się nad nim, zatrzymać na moment. Po lekturze „Nędzników” i po rozstaniu się z kreowanym przez Hugo światem przedstawionym, nie sposób oprzeć się pokusie zadumy i wysnucia refleksji chociażby na temat życiowych wartości. Postawy, jakie prezentują przytoczeni przeze mnie bohaterowie są uniwersalne. Ciągle przecież w społeczeństwie – pomimo upływu lat – istnieją stereotypy. Nadal byli więźniowie traktowani są jako gorszy sort, któremu nie należy się nic dobrego od życia, a kobiety wciąż muszą poświęcać się dla swoich dzieci, czasem tracąc godność i rezygnując z marzeń.

Autor: 
Eliza Juruś
Źródło: 

materiały własne

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.