Historia Algierczyków w kabinie wizerunkowej artystki Katii Kameli

W ramach wystawy „Sztuka Islamu - przeszłość dla teraźniejszości” francusko- algierska artystka pokazuje w Blois film „Le Roman algérien”. Film o wartości historii, pamięci i wolności.

Nigdy nie przestaje przemieszczać się między dwoma brzegami: Algierią, gdzie urodził się jej ojciec, a swoją rodzimą Francją. Katia Kemeli nie mogła nie odpowiedzieć na zaproszenie Luwru i nie wziąć udziału w projekcie, którego głównym celem jest zainicjowanie dialogu między światem Islamu a Europą. Urodzona w 1973 w Clermont-Ferrand artystka jest jedną z około dwudziestu współczesnych artystów wizualnych zaproszonych do udziału w kolekcji prezentowanej na całym obszarze muzeum w ramach osiemnastu wystaw „Sztuka Islamu - przeszłość dla teraźniejszości”.

Jej wideo, Le Roman algérien - Chapitre I, pokazywane jest w bibliotece Abbé-Grégoire de Blois, pomiędzy kryształowym pucharem Mogołów a stelą nagrobną świadczącą o pierwszych wiekach Islamu w Tunezji. „Wybór tego miejsca przemówił do mnie, ponieważ zdarzało się, że mój ojciec, który był robotnikiem tam właśnie pracował. Uważam, że ważne jest, aby te historyczne dzieła przenieść w bardziej wyjątkowe miejsca” – mówi z satysfakcją. „Nie wiem jeszcze jaki sens to wszystko razem stworzy, ale mam nadzieję, że mój film będzie współgrał z tymi pracami”.

Artysta przede wszystkim nawołuje do mediacji, która w jej oczach ma fundamentalne znaczenie. „Konieczne jest, aby młodzi ludzie do których ten projekt przede wszystkim jest adresowany, zrozumieli, że muszą zdekonstruować i zrekonstruować historię. Pod tym względem mój film to doskonałe medium”. Le Roman algérien - Chapitre I to pierwszy film z trylogii (Katia Kemeli stworzyła również Chapitre II i III). Ten 30 minutowy dokument ukazuje zdumiewający rynek obrazów w Algierze, gdzie artystka prowadziła różne projekty. „To kiosk który znam od dawna, istniał już gdy byłam nastolatką, podróżując z ojcem widziałam jak ewoluuje: na początku sprzedawał głównie obrazy kolonialne. Z czasem stawały się one coraz bardziej polityczne. Od razu poczułam, że jest to interesujące”.

Instrument przekazu

Z kawiarni naprzeciwko długo przygląda się gapiom, którzy przyszli odkryć te skrawki pamięci, skupia się na kupujących, analizuje sposób, w jaki obsługa kiosku codziennie rano wyjmuje zdjęcia z pudełek i na nowo kreśli historię. "W tym kraju, gdzie jest niewiele muzeów, poza Beaux-Arts, które mało kto odwiedza, i nie ma dostępu do archiwów, to miejsce jest przestrzenią wolności, kolejną rzadkością na tym terenie. W swoim filmie Katia Kameli nie ogranicza się jednak do inwentaryzacji odsłoniętej tam ikonografii: proponuje te obrazy do "odczytania" przez "historyków, przechodniów, kolekcjonerów, intelektualistów, aby zrozumieć, jaką potrzebę zaspokaja ten kram". Jest jak księga opowieści, która ciągle jest rekonstruowana.

          Nieco żałuje, że dwa kolejne rozdziały, które również krążą wokół tego miejsca, ale w sposób bardziej analityczny, nie są również wyświetlane: „Nauka czytania obrazu, rozumienia, jak konstruowane są jego różne interpretacje, jest naprawdę przesłaniem, które należy przekazać młodszym pokoleniom" - zapewnia. Wie o tym, że podczas każdej projekcji, jej Le Roman algérien porusza zwiedzających, zwłaszcza tych niekoniecznie przyzwyczajonych do muzeów. „W FRAN PACA w Marsylii, gdzie tego lata pokazywałam swoje filmy, byłam poruszona widząc przychodzące algierskie rodziny, dziadków, którzy oglądali te obrazy ze swoimi wnukami i używali ich jako instrumentu do przekazywania pamięci.”

          Na tej samej wystawie zaprezentowała także znakomite kolaże z cyklu Stream of Stories, powstałe w wyniku zagłębienia się orientalne pochodzenie bajek La Fontaine’a. „Wiemy, że ten klasycystyczny autor wiele czerpał z Ezopa, ale również z opowieści indyjskich czy z perskiego poematu Kalîla wa Dimna”.

          W swoich kolażach Katia Kameli łączy te obrazy. Starannie analizuje ich różnorodne pochodzenie w kartelach, integralnych częściach pracy. W ramach tego długoterminowego projektu chce przypomnieć, że „nadszedł czas, by na nowo otworzyć podręczniki historii. Zrozumieć, że cała jest narracją i że ważne jest poznanie autora i jego motywów: każde jego słowo to władza przydatne od szkolnych ławek aż po politykę. Trzeba więc nauczyć się szukać samego siebie i pamiętać, że pod ustalonymi faktami zawsze skrywa się autor lub tłumacz. Zapożyczając wers od algierskiej poetki Assi Djebar, Katia Kameli zatytułowała swoją marsylską wystawę „Rozpaliła serce przeszłości”. Jej największym pragnieniem jest, aby jej praca służyła właśnie temu.

Autor: 
Piotr Nachyła

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
8 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.