Spełnione wróżby Dory Garcíi

(…) godzina 19.00 Miejsce Pierwsze, Muzeum Narodowe Centrum Sztuki Królowej Zofii, Madryt. Dwóch młodych i atrakcyjnych mężczyzn zaczyna rozdawać odwiedzającym kserokopie papieru, takiego jak ten, który teraz trzymasz (…) ”- to przepowiednia, które spełniła się w 2005 roku. Z nią Dora Garcia (Valladolid, 1965) rozpoczęła występ The Prophets (Prorocy przyp. tłum.), który utrzymuje się na scenie od prawie piętnastu lat, a teraz wraca do Madrytu w innej formie wraz z dwoma innymi instalacjami. Ci młodzi ludzie nie przejdą - to może być przepowiednia - po galerii. Wygląda na to, że przyszłość, którą zapowiadali, wyprzedziła ich. Oni, którzy wzorowali się na Dustinie Hoffmanie i Robercie Redfordzie we Wszystkich ludziach prezydenta będą nieobecni. Nie będzie plakatu filmu, który wisiałby na jednej ze ścian w upiornym odbiciu. Nie można już dłużej kontrolować tego, co się wydarzy, o ile kiedykolwiek można było to robić. Prorocy i my również zdaliśmy sobie sprawę, że to, co uważano za bezpieczne, stoi pod znakiem zapytania.

„Prawda was wyzwoli” można przeczytać tylko na pamiątkowym medalu CIA - przyzwyczajonej do fabrykowania kłamstw - który przedstawia się i określa jako oksymoron, sprzeczność terminowa. Prorocy spodziewali się iluzji, a to, co miało się wydarzyć, było niczym innym jak napisanym wcześniej scenariuszem, zapisem nut, który zmusił ich do takiego czy innego działania i uczynił z widzów, z nas, aktorów: to przyszłość o której myślano w przeszłości. Zasady i reguły, instrukcje, co się dzieje za każdym razem, kalendarz i dziennik, pozwoliły Dorze García napisać te 147 spełnionych proroctw, które są teraz pokazane tak, jakby były dokumentem lub lepiej, powieścią.

Proroków zabraknie, podobnie jak i - ta przepowiednia może się nie spełnić - kobiety, która czyta wiersze Alejandry Pizarnik na białym dysku w El laberinto de la libertad de las mujeres (Labiryncie wolności kobiet) (2019). Potencjalna czytelniczka będzie mogła zdecydować, jak to zrobić: szeptem, ściszonym głosem lub krzycząc. Głos będzie rozbrzmiewał w pomieszczeniu, tak jak kształty odbijają się echem w instalacji, bo krąg powtarza się również na okładce tomiku wierszy i na rysunku na ścianie. Czytelnik może nawet zająć tę samą, niewygodną pozycję, jak kobieta obserwowana wewnątrz grafitowego koła. Ta kobieta jest jak echo, powtarza obraz meksykańskiej bogini Coyolxauhqui, związanej z księżycem, którą poćwiartował jej brat Huitzilopochtli, kojarzony ze słońcem. Mit ten został zinterpretowany jako opis tego, jak matriarchat został zastąpiony przez patriarchat w społeczeństwie Azteków. Słowa „pozycja, świat, głos” kończą pracę zapisaną na ziemi i dają widzowi wskazówki co do jej możliwego znaczenia. Ten performance jest częścią większego projektu, w którym artystka bada rewolucjonistkę Aleksandrę Kołłontaj, która broniła wolności kobiet i przedstawiała miłość jako równy związek między towarzyszami. Teksty Kołłontaj odegrały fundamentalną rolę w rozwoju niektórych linii myśli feministycznej. Wkrótce przetłumaczone na hiszpański, były bardzo wpływowe w Meksyku, a także w Hiszpanii.

Wystawę kończy instalacja Arena, Lo inadecuado (Piasek, to co niewłaściwe przyp tłum.), która przywraca scenę, z której korzystała na Biennale w Wenecji w 2011 roku i zamyka ją dwoma stojakami o treści: „Odtąd autor kontynuuje sam”. Ale kto jest autorem? Czy on też jest nieobecny? Być może, jak domyślił się Roland Barthes, śmierć autora to narodziny czytelnika, a ta scena czeka, aż odważymy się ją przekroczyć.

Autor: 
Sergio Rubira Tłum. Dominika Fijołek
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
11 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.