Dariusz Gnatowski nie żyje. Aktor odszedł w wieku 59 lat

20 października 2020 roku w Szpitalu Specjalistycznym im. J. Dietla w Krakowie zmarł wybitnie utalentowany i uwielbiany przez polską publiczność artysta, Dariusz Gnatowski. Na razie nie znamy dokładnej przyczyny śmierci aktora, jednak wszystko wskazuje na to, że jest on kolejną ofiarą pandemii koronawirusa.

„Mężczyzna trafił do szpitala z ostrą niewydolnością oddechową wywołaną zapaleniem płuc. Jego stan od samego początku uznawany był za ciężki. Pomimo długiej reanimacji, pacjenta nie udało się uratować” – takimi słowami poinformował o odejściu aktora Marcin Mikos, wicedyrektor szpitala, do którego trafił artysta i dodał: „Objawy pasują do SARS-CoV-2, jednak nie zdążyliśmy wykonać testu, który potwierdziłby jednoznacznie nasze przypuszczenia”.

Dariusz Gnatowski posiadał dodatkowo inne schorzenia – od wielu lat cierpiał na nadwagę oraz cukrzycę typu 2. W 2013 roku aktor założył fundację „Wstańmy Razem! Aktywna Rehabilitacja”, która miała nieść pomoc ludziom dotkniętym chorobami, z jakimi walczył zmarły.

Informacja o śmierci 59-latka wywołała poruszenie w domu miliona Polaków. Mężczyznę, za pośrednictwem mediów społecznościowym, żegnają artyści z całego kraju. Wśród nich są m.in. Andrzej Grabowski oraz Piotr Cyrwus.

Kim był uwielbiany przez nas „Arnold Boczek”?

Dariusz Gnatowski, znany z ogromnego poczucia humoru, urodził się 24 maja 1961 roku w Rudzie Śląskiej. Większość dzieciństwa spędził w Zabrzu, uczęszczając do lokalnych szkół. Następnie przeniósł się do Krakowa, gdzie w 1985 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego. W tym samym roku wystąpił w „Ferdydurke” w reżyserii Macieja Wojtyszki, wcielając się w postać Pyzo. Kolejnej wiosny artysta zadebiutował w roli Mieczysława Walpurga w „Wariacie i zakonnicy” Witkiewicza, reżyserowanym przez Krzysztofa Jasińskiego. Spektakl miał miejsce w Teatrze Stu w Krakowie, z którym Gnatowski był związany przez wiele lat. Jednak mężczyzna nie od zawsze chciał być popularną i rozpoznawalną osobą. Jego pierwotnym marzeniem było dziennikarstwo, aczkolwiek pasja do aktorstwa, teatru i kabaretu okazała się silniejsza.

Oprócz występów na scenach teatralnych, artysta pojawiał się również na małych ekranach. Jego pierwszym, poważnym wyzwaniem zawodowym był serial „Crimen” z 1988 roku, w którym zagrał jednego z członków sekty kosturowców. W przeciągu całej, jakże bogatej kariery aktorskiej, Dariusz Gnatowski miał przyjemność zaprezentować swoje umiejętności w takich produkcjach, jak: „13 posterunek”, „Siedlisko” czy „Tygrysy Europy”. Jednak największą sławę przyniósł mu występ w serialu „Świat według Kiepskich”. Artysta już od pierwszych odcinków wcielił się w postać jednego z głównych bohaterów – pulchnego i zabawnego rzeźnika, Arnolda Boczka, pozostając w tej roli aż do śmierci. Przeszło 20 lat mogliśmy czerpać radość z postawy zwariowanego i komicznego człowieka.

Osiągnięcia i kolejne sukcesy miały swoje odzwierciedlenie w nagrodach przyznawanych Gnatowskiemu. W roku 2016 59-latek został odznaczony Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” oraz honorową odznaką „Honoris Gratia”.

Życie prywatne artysty

Przed trzydziestoma laty Gnatowski poślubił Annę Wach, z którą doczekał się potomstwa – jedynej córki, Julii. Aktor rzadko pojawiał się na ściankach i niewiele mówił o swojej rodzinie, skrywając głęboko domowe tajemnice. Jednak, kiedy zdarzało mu się wspominać o najbliższych, zawsze podkreślał, że są oni dla niego wsparciem i opoką. Żona oraz córka wkładały mnóstwo wysiłku w walkę artysty z otyłością i cukrzycą. Aktor przyznał, że „to dzięki nim wyszedł na prostą”.

Dariusz Gnatowski był wybitnym aktorem, artystom oraz wzorem dla wielu ludzi. Pomimo ciężkiej choroby i przeciwnościom losu nie poddał się i prowadził zacięty bój o lepsze jutro. Raczył nas ogromnym talentem i niebywałym dystansem do przyziemności. Z wielkim żalem patrzymy dziś na świat, w którym kilka dni temu zabrakło artysty. Jego śmierć wywołała gigantyczną pustkę w sercach wielu pasjonatów kina. Jednak pewnym jest, iż pamięć o Panu Dariuszu nie zaginie, a jego bogate doświadczenie zawodowe będzie nam o nim przypominać.

 

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

PAP

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.