Odgrzebana panna

Dzisiejszy

Kiedy ceniona przeze mnie mądra matka mądrego dziecka udziela odpowiedzi na piętrzące się w młodym umyśle niepokoje, dziewczynkę przepełnia rosnące zdumienie. Szeroko otwartymi oczyma obserwuje na toruńskim rynku zgromadzenie nieheteronormatywnej społeczności. Mimo iż nie wszystkie wartko głoszone hasła odzwierciedlają poglądy kobiety (nadgorliwość gorsza bowiem od faszyzmu), powody spotkania osobie dorosłej zdają się wyrastać z gruntu o jak najbardziej rzeczywistym znaczeniu. Gdyby jednak pokusić się o zrzucenie okowów nabytej w procesie socjalizacji elementarnej umiejętności komplikowania życia sobie i innym, należałoby przyjąć za oczywiste dziecięce zdumienie. Bo właściwie dlaczego ktokolwiek komukolwiek dyktuje warunki (współ)życia? Dlaczego rząd, wykrzykując wolnościowe slogany, taranuje progi obywatelskich sypialni? Skąd biorą się chęci, by w świecie bólem nasiąkniętym, dewaluować przejawy miłości?

Wczorajszy

Kiedy sto lat temu społeczna działaczka, lekarka, uczona, przedsiębiorczyni, automobilistka staje w obronie własnej godności, jej prywatnością poczyna żyć cała stolica. Ekspres Wieczorny: "Doktór Zofia Sadowska, kobieta lat około czterdziestu, znana jest powszechnie w Warszawie. Zwraca bowiem od razu na siebie uwagę swym oryginalnym strojem, na wzór męski skrojonym. Nosi marynarkę, do tego suknię i czapkę dżokejską typu podróżnego. Strój tej jest koloru khaki. Jeździ zazwyczaj w małym, ale eleganckim powoziku, zaprzężonym w pięknego gniadosza (...)". Ekspres Poranny: "Proces (...) stał się od wczoraj wyłącznym tematem rozmów całej Warszawy. Ci szczęśliwi wybrańcy, którym na podstawie praw
im przysługujących wolno było przysłuchiwać się rozprawom, stali się najbardziej znanymi i pożądanymi osobistościami w każdym towarzystwie (...)".

Powiedzieć, że o homoseksualizmie niewiele wtedy wiedziano to jakby dobrotliwym spojrzeniem obdarować krnąbrny wybryk nieświadomego. Bój bowiem toczono pełną premedytacji piersią przeciw objawom zagrażającego społeczeństwu zwyrodnienia.
W imię obywatelskiego dobra. W poczuciu solennego obowiązku znalezienia właściwych środków obrony narodu polskiego przed lesbijską zarazą.

(Dys)komfort zapomnienia

Wojciech Szot nad przywróceniem pamięci o pannie Sadowskiej pracował niespełna dziesięć lat. Warszawa zapomniała. Polska zapomniała. Już w momencie śmierci lekarki nadarzyła się okazja, by dać wyraz głębokiej niepamięci, myląc imiona na jej nagrobku.

Od tamtej pory zmianie uległo niemal wszystko, jednak czy cokolwiek zmieniło się naprawdę?

Autor: 
Karolina Kozłowicz
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.