Kamień milowy w historii sztuki Norwegii

Tegorocznym wystawcą festiwalu sztuki jest po raz pierwszy artysta pochodzenia lapońskiego. A co to za artysta!

Na papierze oczywiście nikt nie jest dyskryminowany na norweskiej scenie artystycznej. Jednak stare struktury władzy, cały czas drzemią w nas, jako nieświadome wzorce, i rządzą wyborami, których dokonujemy, niezależnie od tego, czy jesteśmy wykładowcami, krytykami, właścicielami galerii, kolekcjonerami, czy kuratorami. Norweskie życie artystyczne jest nadal tak zwaną białą areną heteroseksualnego mężczyzny. Właśnie wokół takiej postaci kręci się historia sztuki. To taki mężczyzna jest zwycięzcą na rynku, reprezentowany w prestiżowych kolekcjach, posiadający prywatne wystawy pełne ludzi. Na szczęście na arenie międzynarodowej powoli ten trend się zmienia. 

Od kilku lat można zaobserwować zainteresowani perspektywami ludzi niewpisujących się w ten szablon. W 2017 roku na wystawie “Documenta 14” w Atenach i Kassel mogliśmy zachwycać się dziełami sześciu artystów pochodzenia Saami, jednym z nich był artysta i architekt Joar Nango.

Pierwszy raz w historii Saami jest wystawcą na festiwalu

Kiedy Bergen Kunsthall postanawia wybrać Nango, jako tegorocznego wystawcę festiwalu, jest to wielkie wydarzenie. Pierwszy raz w historii osoba pochodzenia lapońskiego dostaje tak prestiżowe zadanie. Cóż zrobił ten artysta?! Nango zamienił przestrzeń wystawienniczą w arenę niedokończonych procesów społecznych. Wystawa festiwalowa, na ogół jest elitarną, indywidualną wystawą, tym razem przekształciła się w dynamiczny, zbiorowy warsztat twórczy. Możemy tu zobaczyć efekt współpracy rzemieślników, artystów, badaczy i historyków zajmujących się sztuką.

Nango współpracował między innymi z rumuńskim kotlarzem, Lajosem Gaborem, którego spotkał podczas swojej podróży po Europie w drodze na wystawę w Atenach “Documenta 14”. Inną ciekawą osobą, z którą Nango nawiązał współpracę, jest Tanya Busse, Kanadyjska o rdzennych korzeniach, która również odgrywa ważną rolę w festiwalowej wystawie. 

Umiejętności improwizacji

Joar Nango jest wyszkolonym architektem z NTNU (norweska uczelnia). Jego projekty bardzo często dotyczą architektury. Tutaj miejsca i sytuacje tworzone są na zasadzie improwizacji. W oparciu o zwyczaje budowlane Saami tworzy pokoje i instalacje, nie zapominając o swoich korzeniach. Na przykład bawi się zasadami dotyczącymi architektury, które poznał na studiach.

W holu głównym zostajemy poprowadzeni szerokim korytarzem utworzonym z drewnianych bali, do czegoś co przypomina salon zwany laavon. Tutaj pod krytym namiotem, możemy wejść do małych prywatnych pokoi, znajdujących się wewnątrz większej konstrukcji zwanej w języku Saami, rakie. Po obu stronach przejścia znajdują się duże, miękkie pola, na których można usiąść lub położyć się na skórze renifera, lub materacu ze świeżej brzozy, który jednocześnie izoluje ciepło i niesamowicie pachnie, przypominając, że to wszystko stworzone jest z natury, z którą ludność Saami ma do czynienia na co dzień. To wszystko tworzy wystawę, na której zapach odgrywa główną rolę. Możemy poczuć zapach drewna, szczególnie brzozy, a także nieprzyjemny zapach tłuszczu, chrząstek i zwierzęcej skóry.

Szklane okienko 

Na końcu nisko położonego korytarza znajduje się coś w rodzaju półprzezroczystego monolitu, wygląda jak lśniący kryształ lub oświetlone akwarium. W rzeczywistości jest to jednak wysuszona i naoliwiona skóra z żołądków halibuta zszyta w duży materiał. Technika ta, została zaczerpnięta z tradycji ludności Saami, polegała ona na wykonywaniu przezroczystych okien w budynkach gospodarczych. Na ekranie Nango wyświetlił film, który ma opowiadać o mieście Chicago.

To nie jest takie łatwe do uchwycenia, jednak sama instalacja jest tak piękna, że nie ma to raczej większego znaczenia. Na tle półprzezroczystej skóry rybiej, projekcja tworzy podwodny i piękny wyraz, któremu towarzyszy enigmatyczna ścieżka dźwiękowa.

Wyjątkowa biblioteka

Joar Nango od wielu lat zbiera teksty i książki dotyczące architektury ludności Saamskiej. Bardzo możliwe, że posiada największy zbiór dotyczący architektury Saami, którym postanowił się podzielić z uczestnikami festiwalu. Szkieletem tej wyjątkowej wystawy jest tak zwana dziewczęca guma, czyli mały mobilny dom inspirowany starymi chatami myśliwskimi Samów. Sama kabina została zdemontowana, a jej elementy wykorzystane na różne sposoby do wyświetlania książek i tekstów. Podczas trwania wystawy artysta Anders Sunna z ludności Saami tworzy malowidło na suficie. Jak mówi, jest to Saamska wersja fresku Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej.

Chociaż Norwegia nie jest klasyczną potęgą kolonialną, to państwo norweskie skolonizowało inne narody, przyłożyło im kolano do szyi i narzuciło inną kulturę i język.

Niezależnie od tego, czy desperacko potrzebujesz poszerzyć swój horyzont sztuki o ważne perspektywy, czy po prostu chcesz przeżyć piękne i dotąd nieznane doświadczenie, Wystawa Festiwalowa jest zdecydowanie miejscem, do którego należy się udać. To po prostu najlepsza i najważniejsza wystawa festiwalowa, jaką widziałem przez piętnaście lat mojej kariery, jako krytyk.

Autor: 
Tłumaczenie: Martyna Grygier
Źródło: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.