Dlaczego nie lubimy literatury polskiej po 1989 roku?

Pewnie większość z nas słyszała o fejsbukowej stronie Beka z literatury polskiej po 1989 roku. Dlaczego śmiejemy się naszej literatury współczesnej? Dlaczego jej nie lubimy? W tym eseju opowiem o największej słabości współczesnej prozy.

Terminal Marka Bieńczyka i Pod mocnym aniołem Jerzego Pilcha to powieści tak uderzająco do siebie podobne, że mogłyby zostać uznane za dzieła jednego autora. Nie chodzi tu podobieństwo poruszanych przez pisarzy tematów. Pod mocnym aniołem to historia alkoholika, który wspomina swoje pobyty na oddziale deliryków. Terminal to historia miłości dwojga stypendystów przebywających we Francji. Utwory te łączy więc nie problematyka, ale narracja i język. Niemalże jednakowy styl sprawia, że są to książki jednakowo złe. Nie przyjrzymy się zatem wszystkim aspektom powieści – byłoby to bowiem niemożliwe w krótkim eseju, ale tylko temu, co najbardziej zresztą najbardziej charakterystyczne dla twórczości obydwu autorów.

Terminal i Pod mocnym aniołem to powieści napisane naprawdę kunsztownym językiem, można w nich odnaleźć ogromną liczbę erudycyjnych skojarzeń i odniesień do kultury. Narratorzy, których w przypadku obu powieści można niemal utożsamić z osobami autorów – dwoją się i troją, by popisać się przed czytelnikiem. Dlatego czytelnik zmuszony jest brnąć przez nieustanne ironizowanie, metaforyzowanie, rymowanie, archaizacje i naśladowanie stylu innych twórców. Mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z autorami wybitnymi, tworzącymi literaturę wysoką w pełnym tego słowa znaczeniu. Jako przykład przytoczę fragment Terminalu:

Następnego dnia, przeczytajcie to jednak dzisiaj, udałem się ponownie na wykład Słynnego Filozofa. Żałowałem, że nie zabrałem jej ze sobą, bo oto kolejny autorytet potwierdzał wywodem co ja odczuwałem pod skórą. Nie ma imienia własnego, konstatował ku mojej uldze. To co nazywa się powszechnym imieniem własnym, istnieje w systemie różnic; jednostkę określa nie jej imię, lecz odniesienie do imion innych. Aby imię było rzeczywiście własne, musiałoby istnieć tylko jedno imię własne, które nie byłoby już nawet imieniem, lecz czystym nazwaniem czystego bytu1. (s. 54)

A oto fragment Pod mocnym aniołem:

Leżę w ogromnym jak transatlantyk łóżku moich rodziców, majaczę, choć nie wiem, co to znaczy majaczyć, czuję zapach alkoholu, choć nie wiem, że jest to zapach alkoholu, doktor Swobodziczka pochyla się nade mną. Spirytus, przybrawszy postać świetlistej aury, promieniuje z jego ciała wszystkimi czakrami. Straszny, straszny jak szaman z powieści przygodowej jest doktor Swobodziczka. Sunie przez centrum niczym anioł zagłady z lekarską torbą w garści, brnie przez metrowe zaspy niczym mityczny człowiek śniegu, kolebie się z boku na bok jak Latający Holender2. (s. 112)

Odniesienia do filozofii i literatury, lekkie pióro, ironia i groteska to niewątpliwe zalety stylu obydwu pisarzy. Autorzy używający tego typu chwytów znajdują – jak wiemy – wiernych czytelników i uznanie krytyków (Bieńczyk i Pilch to laureaci nagrody Nike – ten drugi otrzymał ją właśnie za Pod mocnym aniołem). W artykule Anny Jarmuszkiewicz pt. Piętno Prousta. Budowanie tożsamości w polskiej prozie po 1989 roku (na wybranych przykładach) znajdujemy interesujące porównanie obu dzieł.

[…] Pod mocnym aniołem to proza eksponująca własną literackość przez konwencje i aluzje intertekstualne. To zresztą kolejne niezmiernie ciekawe zjawisko – z jednej strony utwór ten nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o swym fikcyjnym charakterze, z drugiej - sugeruje „mówioność” i potoczność. Pilch wszystko obraca w literaturę, bo życie, jeśli wierzyć jego książce, wydaje mu się mniej warte niż literatura; bawi się z czytelnikiem, igra prawdą i fikcją, żongluje autokreacją i autobiografią. […] Żyć, aby opowiadać – oto główny cel narratora Bieńczyka (którego tak chętnie bierze się za samego autora). W innym miejscu Bieńczyk pisze, że żyć to także tłumaczyć. […] W Terminalu jest to tłumaczenie doświadczenia utraty na język powieści, temat przez autora Melancholii. O tych, którzy nigdy nie odnajdą straty często podejmowany. Narrator, który nie opowiada i nie tłumaczy – nie istnieje3.

Liczne interpretacje obu powieści zwracają uwagę na literackie gry, intertekstualność i postmodernizm. Można jednak odnieść wrażenie, że badacze próbują dostrzec w tych tekstach znacznie większą wartość, niż mają one w rzeczywistości.

Wszystkie te ozdobniki, o których wspomniałam powyżej, mogą być zaletą, jeśli są tylko dodatkiem, sztafażem, który ma nam na przykład umilić lekturę. Tymczasem omawiani autorzy ze zlepiania chwytów i wielosłowia uczynili sposób tworzenia powieści. Mogłabym na tym zakończyć, konkludując, że te przegadane powieści po prostu im nie wyszły, a to przecież może się zdarzyć najwybitniejszemu pisarzowi. Uważam jednak, że problem jest znacznie poważniejszy i głębszy. Stylistyczny przesyt ma bowiem w pewnym sensie wprowadzać czytelnika w błąd. Pilch i Bieńczyk tworzą w ten sposób pozór mądrości i filozoficznej głębi, maskując banał i brak jakiegokolwiek przesłania. Omawiane tu powieści są w gruncie rzeczy oszustwem. Oszukany poczuje się czytelnik, który wierzy, że literatura jest czymś więcej niż czczą paplaniną i tworzeniem gier językowych. W Terminalu i Pod mocnym aniołem nie ma sensu doszukiwać się trafnych diagnoz i refleksji na temat współczesności, ponieważ autorzy nie próbują nawet opowiadać o rzeczywistości. Zamiast tego otrzymujemy fikcyjny świat widziany oczami człowieka w pijackiej malignie i postmodernistyczną zabawę w pisanie. Te zarzuty nie świadczą jednak o tym, że Pilch i Bieńczyk nie posiadają pisarskiego talentu, erudycji, czy umiejętności żonglowania konwencjami. Wiedza o literaturze i liczba odniesień intertekstualnych nie decydują jednak o wielkości pisarza. „Pilch wszystko obraca w literaturę” – pisze Anna Jarmuszkiewicz. Niestety jest to tylko pozór literatury wysokiej. Właśnie dlatego wielu z nas czuje, że coś z tą literaturą po 1989 roku jest nie tak, nawet jeśli nie umiemy nazwać tego problemu. Doświadczony czytelnik intuicyjnie wyczuwa w tej literaturze fałsz.

Terminal i Pod mocnym aniołem to przykłady złych i nieudanych powieści, które zostały niesłusznie wypromowane i niejako wykreowane na dzieła wybitne. Prezentowany esej zawiera wiele kontrowersyjnych ocen, które mogą zostać uznane za przesadzone czy wręcz nieodpowiednie. Możemy się jednak cieszyć, że literackie oszustwa są czasem demaskowane przez wybitnych obserwatorów życia literackiego. Dwoje wybitnych krytyków literackich, Kinga Dunin i Andrzej Horubała zgadza się w ocenie wątpliwej jakości prozy Jerzego Pilcha4. Puentą niech będzie fragment niezwykle celnego komentarza Horubały do twórczości autora Pod mocnym aniołem (który równie dobrze, gdyby zmienić nazwisko pisarza, mógłby się znaleźć w recenzji Terminalu):

[…] Pilch to fenomen pisarza, który pisze, pisze i pisze, i im więcej pisze, tym bardziej widać, że nie ma kompletnie nic do powiedzenia. Faktycznie: fabuły i zdania mu się perlą, wciąga nas w dowcipne słowotoki, jest przymilny, sympatyczny, ale w żaden sposób nie potrafi stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością. Wszystko wykrzywia mu się w pastisz, świat wygina się w grotesce, a żywioł ciągłego nawijania, ciągłego gadania, żartów nieprzerwanych, skojarzeń erudycyjnych, ale niemęczących, zabawnych, dominuje i niszczy realizm, do którego wzdycha autor. […] Po co ryzykować? Lepiej na samym początku unieważnić ton serio i pokazać, że nie ma żadnej powagi, że nie ma żadnych twardych wartości5.

 

1 M. Bieńczyk, Terminal, PIW, Warszawa 1994.

2 J. Pilch, Pod mocnym aniołem, Świat Książki, Warszawa 2012.

3 A. Jarmuszkiewicz, Piętno Prousta. Budowanie tożsamości w polskiej prozie po 1989 roku, [w:] Pęknięcia – granice – przemiany: Tożsamościowe transgresje w literaturze XX i XXI wieku, red. J. Wróbel, WUJ, Kraków 2013, s. 43-45.

4 K. Dunin, Kogo chwali Horubała? (A kogo nie), http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/kinga-dunin-czyta/kogo-..., 14.01.2018.

5 A. Horubała, Banały w śmiertelnym sosie, http://www.uwazamrze.pl/artykul/933475/banaly-w-smiertelnym-sosie, 14.01.18

Autor: 
Maria Zaborowska
Źródło: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
4 + 14 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.