Najdroższy obraz świata, wart ponad 450 mln dolarów, może okazać się falsyfikatem

Jak sugeruje światowej sławy ekspert w dziedzinie sztuki, arcydzieło włoskiego malarza Leonarda da Vinci, obecnie najdroższy obraz świata, może okazać się największym oszustwem w świecie kultury.

Ukazujący Jezusa Chrystusa obraz "Zbawca świata" (Salvator Mundi), sprzedany za rekordowe 450,3 mln dolarów w 2017 roku, od momentu sprzedaży nigdzie nie był pokazywany, ponieważ pojawiły się wątpliwości, co do autora dzieła. Najbardziej zagorzałym zwolennikiem teorii mówiącej, że obraz nie jest dziełem Leonarda da Vinci, ale któregoś z jego uczniów, okazał się konsultant paryskiego Luwru- Jacques Franck.

Obraz miał być wystawiony w Luwrze, w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich- Abu Zabi (525 mln dolarów kosztowało arabskich szejków prawo do używania przez następne 30 lat nazwy „Luwr”; 750 mln dolarów zapłacono za możliwość wypożyczania dzieł oraz doradztwo ekspertów paryskiego Luwru; nowa placówka Luwru została zaprojektowana przez światowej sławy francuskiego architekta Jeana Nouvela - laureata nagrody Pritzkera z 2008 roku, od tłum., za bryla.pl), ale do tego nie doszło.

Pytanie o autentyczność dzieła pojawiło się po wielu restauracjach, jakim poddawany był obraz. Właśnie z tego powodu, Jacques Franck pisał nawet do prezydenta Macrona, którego przekonywał, że „dojdzie do poniżenia świata”, jeśli pozwoli się na wystawienie obrazu w paryskim Luwrze i ostrzegł, by prezydent nigdy się na to nie zgadzał.

- Francuski Luwr, jako muzeum, jest najbardziej liczącym się kolekcjonerem prac Leonarda na świecie. W jego zbiorach znajdują się m.in.: Mona Liza, Święta Anna, Święty Jan Chrzciciel, autentyczna wersja Madonny wśród skał, jak również bardzo duża liczba szkiców. Szkoda by było powiesić obok Mony Lizy obraz po prostu namalowany w pracowni Leonarda. Pisałem nawet do Macrona, by zapobiegawczo nie otwierał żadnej wystawy i wielu polityków zgodziło się ze mną, powiedział mediom Franck.

Sporny obraz został sprzedany na aukcji Domu Christie`s w Nowym Jorku. Początkowo sądzono, że kupił go kontrowersyjny książę Mohammed bin Salman, ale później okazało się, że był to Wydział Kultury i Turystyki Abu Zabi.

Rzecznik paryskiego Luwru potwierdził, że muzeum zażądało od Luwru w Abu Zabi, by na pewien czas udostępnił obraz w związku z zaplanowaną szczegółową ekspertyzą.

- Czekamy na odpowiedź nowego właściciela. A, co do pana Francka, był członkiem zespołu specjalistów, który 7 czy 8 lat temu udzielał konsultacji podczas renowacji Świętej Anny. Teraz nie pracuje z obrazami Leonarda da Vinci, nigdy też nie był kustoszem naszego muzeum. Jego opinia jest wyłącznie jego prywatną sprawą, powiedział w jednym z wywiadów.

Autor: 
Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

The Sun

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
6 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.