Mroczny i przewidywalny – taki właśnie jest „Ratownik” Carlesa Torrasa

„Ratownik” to nowy, hiszpańskojęzyczny film Netflixa w gwiazdorskiej obsadzie, opowiadający o mężczyźnie, który w wyniku wypadku zostaje skazany na trwałe kalectwo. To traumatyczne przeżycie wyzwala w bohaterze głęboko skrywane, mroczne cechy, powodując stopniowe popadanie w coraz skrajniejsze akty paranoi.

Dzieło w reżyserii Carlesa Torrasa zadebiutowało wśród użytkowników amerykańskiej platformy Netflix 16 września 2020 roku. To kolejna produkcja z gatunku thriller w wykonaniu mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego w przeciągu ostatniego roku. Kilka miesięcy temu swoją premierę miały takie filmy, jak „Były lokator” oraz „Domysł”, cieszące się dużym zainteresowaniem wśród polskiej publiczności. „Ratownik” jest produkcją niemal identyczną pod względem tematu przewodniego oraz konsekwentnego rozwoju zdarzeń, dlatego również możemy spodziewać się znacznej ilości odsłon.

Zarys fabuły

„Ratownik” to dzieło przedstawiające historię Angela. Na pozór normalny i szczęśliwy mężczyzna – w rzeczywistości narcystyczny, antyspołeczny i zepsuty do szpiku kości człowiek. Bohater posiada wszystko, co jest potrzebne do osiągnięcia pełni satysfakcji: spokojne, poukładane życie, stabilne zatrudnienie oraz kochającą kobietę u swego boku. Niestety jego egoistyczne i pełne tajemnic zachowanie zaprzecza definicji spełnienia. Hiszpan traktuje swoją partnerkę, Vane, jak rzecz materialną, którą można dowoli manipulować oraz wykorzystywać seksualnie. Jego dziwne i niezrozumiałe postępowanie w życiu prywatnym pojawia się również w pracy. Życie zawodowe absorbuje mnóstwo czasu Angela, który i tam podejmuje irracjonalne działania, co budzi obawy związane z jego zdrowiem psychicznym – bohater okrada ofiary wypadków, zabierając ze sobą drobne przedmioty znalezione podczas akcji ratunkowych. Kolejne, niepokojące symptomy oraz cechy charakteru wychodzą na jaw, gdy ratownik bierze udział w kolizji karetki, w wyniku której traci władzę w nogach i staje się zależny od innych. Sytuacja ta wzbudza w mężczyźnie nienawiść oraz gorycz – frustracja spowodowana niemocą wzrasta z każdym dniem, co przeradza się w coraz bardziej skrajne zachowania. Upływające minuty seansu to kolejne, przerażające działania w wykonaniu Angela.

„Ratownik” w gwiazdorskiej obsadzie

Film Carlesa Torrasa jest produkcją rewelacyjną dla osób kochających mroczne klimaty oraz stopniowe budowanie napięcia. Aktorzy z ogromną dokładnością i realizmem wcielają się w przypisane im role. Postać głównego bohatera przypadła w udziale Mario Casasowi – jednemu z najbardziej utalentowanych artystów młodego pokolenia Hiszpanii. Mężczyzna, znany między innymi z kultowej produkcji „Trzy metry nad niebem”, perfekcyjnie odwzorowuje sylwetkę psychopaty, ukazując jego najgroźniejsze oraz najbrutalniejsze oblicze. Jego partnerką filmową jest Deborah Francois, która występuje w roli Vane – ofiary zaburzeń psychicznych Angela.

Chleb powszedni

O ile gra aktorska nie budzi żadnych zastrzeżeń, o tyle fabuła filmu pozostawia wiele do życzenia. Po zapoznaniu się z dziełem Carlesa Torrasa nie ma efektu „wow”. To kolejna produkcja, oparta na niemal identycznym scenariuszu, jak te, stworzone w przeciągu ostatniej dekady – najpierw bohater prowadzi spokojne i niczym nie zaburzone życie, ujawniając w sposób delikatny oznaki niezrównoważenia i irracjonalności, co budzi podejrzliwość widza. Następnie mamy nagłe i traumatyczne wydarzenie, które wyzwala – skrywaną od dawna – negatywną naturę postaci. Nazajutrz następuje początek piekła trzymającego w napięciu do ostatnich chwil. Dzięki takiemu rozwojowi zdarzeń film, pomimo nutki niepewności, jest dość przewidywalny, a zakończenie niemal z łatwością odgadnięte.

Mroczność

To, co dodatkowo buduje nastrój produkcji to scenografia zachowana w posępnych, szarych i stonowanych barwach. Prawie wszystkie akcje są rozgrywane w jednym miejscu – mieszkaniu głównego bohatera. Brak w nim radosnych, pełnych nadziei akcentów. Autorzy projektu klasycznie stawiają na monumentalizm oraz melancholijność, które odzwierciedlają wewnętrzną pustkę oraz cierpienie bohatera. Muzyka towarzysząca seansowi dodatkowo buduję ogromne podekscytowanie widza – im bliżej niecnego uczynku, tym dźwięk staje się głośniejszy i coraz bardziej wyrazisty, zwiastując nadchodzące zło. Co więcej, melodie rozbrzmiewające w tle, perfekcyjnie współgrają z prezentowanymi wydarzeniami, podtrzymując odbiorcę w klimacie obłędu bohatera.  

Podsumowując…

„Ratownik” to porządna, hiszpańskojęzyczna produkcja. Pomimo dobrze znanej i powszechnej fabule, dzieło ma w sobie coś autentycznego i niepowtarzalnego, czego nie da określić się jednym słowem. Doskonale dobrane charakteryzacje, zarówno pomieszczeń, jak i postaci sprawiają, iż czujemy, jakbyśmy byli tuż obok Angela i Vane, obserwując ich z ukrycia i podążając śladem bohaterów. Film idealny dla osób lubiących mocne, bezprecedensowe i mroczne kino.  

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.