Scooby-Doo! - recenzja filmu. 5/10

Scooby-Doo po raz kolejny pojawił się na ekranie. Komediowo-przygodowy film animowany produkcji Warner Animation Group i Hanna-Barbera Productions nie skupia się już tylko na rozwiązaniu zagadki, tym razem ma głęboki przekaz.

Uniwersum traktujące o czwórce przyjaciół, którzy wraz ze swoim wiernym psim kompanem rozwiązują zagadki i demaskują zbrodniarzy, podbił serca dzieci i młodzieży już lata temu. Mimo wciąż rozwijającej się produkcji, przygody Daphne, Velmy, Freda, Kudłatego oraz Scooby-Doo zgarniają wciąż pozytywny odzew. Kultowy psi detektyw i przyjaciele stanowili moją ulubioną zgraję za czasów dzieciństwa. Dziś miałam okazję zobaczyć bajkę w nowej odsłonie, która przedstawić miała tajemniczą spółkę z nieco innej strony.

Animacja nie skupiała się jedynie na zagadce, którą bohaterowie muszą rozwiązać. Bajka zahacza o ważne zagadnienia, o których powinni wiedzieć młodsi widzowie. Film przekazuje, że największą wartością w życiu człowieka jest przyjaźń. Tę postanowiono opisać na podstawie relacji łączącej Scoobiego oraz Kudłatego. W pierwszych minutach możemy obserwować, jak owa relacja się rozwijała oraz w jaki sposób przyjaciele się poznali.

Sposób umieszczenia brygady w spójnym uniwersum nie jest nowym pomysłem, z tej pozycji korzystano już wcześniej w kreskówce Hanny Barbery. Każda z postaci zachowała swój charakterystyczny wizerunek. Ubiory bohaterów były podobne do tych kreskówkowych, aczkolwiek różniły się w detalach. Produkcji udało się dobrać również tych samych aktorów głosowych do poszczególnych postaci w polskiej wersji językowej, dzięki czemu bohaterowie tym bardziej przypominali mi tych, których znam od dawna. Idąc jednak z duchem czasu, aby sprostać wymaganiom dzisiejszej młodzieży, brygada stała się im bliższa. Tak też w filmie animowanym usłyszymy żarty o Netflixie czy znanych osobach, jednak aby tradycji stało się zadość, znajdą się tu również motywy z kultowej kreskówki. Popularnym zabiegiem są na przykład wstawki dźwiękowe towarzyszące bohaterom podczas ucieczki czy strachu, specyficzne żarty dwójki najbardziej lękliwych przyjaciół oraz cechy postaci, które nie uległy znaczącej zmianie. Jedynie Freda przedstawiono jakby w nieco gorszym świetle - jako głupiego chłopaka zakochanego w swoim pojeździe. 

Animacja jest przyjemna dla oka, płynna i po prostu dobrze zrobiona. Modele postaci wyglądają ładnie, ale przypominają swoje wcześniejsze wersje. Film w wielu apsektach jest różnorodny. Uniwersum bajki opiera się przecież na motywach superbohaterskich, prehistorii czy chociażby mitologii greckiej. Sam główny złoczyńca to bohater serialu “Odlotowe wyścigi”, co świadczy o aluzyjności przekazu. To zdecydowanie za wiele jak na chęć opowiedzenia jednej historii. W końcu klasycznie jest to po prostu opowieść o przyjaźni i jej wartościach. Moim zdaniem produkcja niejako wymknęła się spod kontroli. Zbyt wiele pomysłów zostało wykorzystanych naraz, dlatego film zdecydowanie traci na jakości. Uważam jednak, że warto wybrać się na taki seans, aby przypomnieć sobie dzieciństwo. Ta wersja odbiega od oryginału, ale zamysł postaci jest wprawdzie niezmieniony. Jest to po prostu zmodyfikowana odsłona kultowej kreskówki, która miała wpasować się w dzisiejsze wymagania.

Autor: 
Ewelina Dąbrowska

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
12 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.