47 lat Złotej Płyty w Polsce

Na zdjęciu widzimy Czesława Niemena z zespołem Akwarele w roku 1968, a zrobił je Stanisław Dąbrowicki.

Jak wyglądał tamten wieczór podpowiada Polska Kronika Filmowa. Emitowany w kinach zawsze przed filmem fabularnym (zwyczaj ten zachował się aż do początku lat 90.) reporterski magazyn w dużej mierze wypełniały materiały propagandowe oraz ciekawostki – relacje z partyjnych uroczystości lub budowy kluczowych zakładów przemysłowych, ale też migawki z egzotycznych krajów, zawodów sportowych czy występów artystycznych. W styczniu 1969 roku ostatnie półtorej minuty odcinka oznaczonego symbolem 3/69 autorzy kroniki postanowili poświęcić próbom do galowego koncertu Niemena w Sali Kongresowej. Jak było?

Wokalista i jego zespół grają fragment nie wydanego jeszcze na płycie „Bema pamięci żałobnego rapsodu". Scena ma dwa poziomy, na podwyższeniu stoi towarzysząca Niemenowi w nagraniach i na koncertach dziewczęca grupa wokalna Alibabki. Niżej muzycy zespołu Akwarele – warszawski zaciąg instrumentalistów wspierany dodatkowo przez sekcję dętą. W centrum główny bohater wieczoru – jak zawsze skupiony, tym razem nie tylko śpiewa, ale też gra na organach. Kronika jest czarno-biała, ale na zbliżeniach widać, że kurtkę i koszulę Niemena zdobią paski w różnych odcieniach. W rzeczywistości na pewno były mocno kolorowe – kontrowersje wzbudzane przez odważne stroje artysty były przecież wówczas dyżurnym tematem polskich mediów.

Na sam koncert Czesław wybiera jednak zestaw bardziej uroczysty. Nie cierpiał oficjalnej elegancji rozpisanej na białą koszulę, krawat i garnitur. Ale wśród rozmaitych kostiumów kazał też sobie uszyć ciemny surdut przypominający trochę ludową kapotę, a trochę mundur absolwenta szkoły kadetów. Jedynym szaleństwem był w nim efektowny złoty szamerunek, zamówiony podobno specjalnie w jakimś przyklasztornym zakładzie krawieckim. Tak wygląda na zdjęciu z imprezy, na którym pozuje z trzymaną w rękach złotą płytą – trochę ekstrawagancko, trochę galowo. Zresztą w ogóle widać że Niemen czuje znaczenie tej chwili. Może i gdzieś tam w kącikach ust błądzi drobny uśmiech. Ale przede wszystkim z fotki bije mieszanka dumy i powagi.

Droga Niemena do Złotej Płyty trwała prawie trzy lata. Punkt startu znajdował się na warszawskim lotnisku Okęcie, gdzie wokalista wiosną 1966 roku wsiadł do samolotu lecącego do Francji. Był już uznanym artystą, nagrał pokaźną porcję przebojów z zespołem Niebiesko-Czarni. Ale jak sam wspominał, w tej grupie, która miała małą stajnię popularnych wykonawców (Ada Rusowicz, Helena Majdaniec, Michaj Burano), zrobiło się trochę za ciasno. Niemen już wcześniej występował z zespołem we Francji. Grał między innymi w paryskiej „Olimpii" – mekce ówczesnej europejskiej rozrywki. Tym razem ma propozycję nagrania płyty. – W najgorszym razie będę miał fajną pamiątkę – mówi sobie i pakuje walizki.

Na pokład samolotu wchodzi chłopak przycięty do wymagań PRL-owskiego showbiznesu. Grzeczny, stonowany, ubrany według obowiązujących kanonów w marynarkę i wąski krawat. Wrócił wokalista zarażony bakcylem nowej światowej mody flower power. Kolorowej, niepokornej, przełamującej bariery między kulturami i rolami wyznaczanymi przez płeć. Peruki, kwieciste koszule i barwne kożuszki, jakie przywiózł z Paryża wzbudzały szok na ulicach siermiężnej Warszawy lat 60. Ale porównywalny szok wzbudzały także muzyczne fascynacje Niemena. Czesław we Francji występuje na scenie z takimi brytyjskimi wykonawcami jak Spencer Davis Group czy The Kinks. Równolegle zaczyna głębiej wchodzić w soul i rhythm and blues – idealne dla jego mocnego, „czarnego" głosu. Zrywa z obowiązującym na polskiej scenie bel canto, stawia na ekspresję i autentyzm.

Z Francji przywozi też kilka nowych piosenek i pomysły na kolejne utwory, które trafią na jego pierwszy album podpisany własnym nazwiskiem. Wydany nad Sekwaną numer „Varsovie" przepadł i pogrzebał francuską karierę, ale w Polsce z nowym tekstem jako „Sen o Warszawie" staje się wielkim hitem. Niemen nie ma już wątpliwości. Gra ostatnie koncerty z Niebiesko-Czarnymi. Szuka nowej grupy. Jej trzon stanowią muzycy z popularnej warszawskiej kapeli Chochoły. Resztę muzyków wyłaniają profesjonalne castingi, w których pomaga mu ojciec chrzestny big bitu i twórca jego scenicznego pseudonimu (naprawdę nazywa się przecież Wydrzycki) Franciszek Walicki. „Muzyków kolejno zapraszano do pokoju, gdzie każdy miał popisać się swoimi umiejętnościami. Wyglądało to groźnie i poważnie” – wspominał później gitarzysta Tomasz Jaśkiewicz.

Powstaje wybuchowy materiał na światowym poziomie. Zabarwiony soulem i rhythm and bluesem, z takimi przebojami jak dynamiczny „Domek bez adresu" i liryczne „Wspomnienie". Największe emocje wywołuje piosenka „Dziwny jest ten świat". Jej wykonanie na festiwalu opolskim w 1967 rozpętuje burzę. Niemen na próbie coś nuci pod nosem do mikrofonu, ukrywa prawdziwą moc kompozycji. Dopiero podczas występu na żywo pokazuje potęgę samej piosenki i swojego głosu. Jury nie ma wyjścia – wyróżnia utwór nagrodą specjalną. Wcześniej piosenka była podobnym zaskoczeniem dla współpracowników wokalisty. – Wiedzieliśmy że przygotowuje nowy utwór, ale na próbach brzmiał bardzo kameralnie. Nagraliśmy podkłady, doszły Alibabki i przyszedł czas na Czesława. Gdy on to zaśpiewał, po prostu wmurowało nas w ziemię. To był wstrząs. Poruszenie było też w reżyserce. Ktoś powiedział, że to za głośne, że nastąpiło przekroczenie parametrów, że nie można tak śpiewać.

Śpiew na granicy krzyku szokuje dziennikarzy, a tematyka piosenki („Jaki to dziwny jest ten świat? Jak można pisać takie protest songi w socjalistycznym PRL-u?") niepokoi partyjnych przywódców. Młodzież widzi jednak w Niemenie wyraziciela własnych niepokojów. Czesław z gwiazdora estrady awansuje do roli idola generacji. Na trasie koncertowej autobus z zespołem musi wjeżdżać nieomal do samej garderoby. Inaczej Niemen nie mógłby wysiąść spokojnie – zostałby stratowany przez armię fanek. Na samych koncertach też szaleństwo, tym bardziej że poza swoim materiałem wokalista sięga po anglosaskie hity. Śpiewa między innymi „Keep On Running" i „Gimme Some Loving" The Spencer Davis Group, „Papa’s Got A Brand New Bag" Jamesa Browna i „A Hard Day’s Night" Beatlesów.

Im bardziej jednak uwielbiają go fani, tym większą agresję mediów i tak zwanych „porządnych obywateli" wzbudza. Pstrokate stroje są pretekstem do kpin i agresji. Czesław rzadko kiedy wychodzi gdzieś sam, nawet w stolicy. Wszędzie słyszy zaczepki i wyzwiska. Drażnią jego długie włosy (co z tego, że to peruki, to tym bardziej dziwi w świecie gdzie wszyscy mężczyźni paradują w takich samych fryzurach i ortalionowych płaszczach modnych w połowie lat 60.), drażnią koszule w kwiaty i złoty łańcuch na szyi. Prawie zawsze znajduje się jakiś chętny żeby przyłożyć odmieńcowi. Muzycy Akwareli cały czas muszą stawać w obronie swojego wokalisty – starają się go chronić, bo dobrze wiedzą że w pojedynkę nie da sobie rady. Jedna z bójek wybucha nawet pod stołecznym hotelem MDM, gdzie artysta mieszka przez kilka lat. Brzmi to trochę jak fragment biografii zachodniej gwiazdy – popularny muzyk zamiast żyć jak inni wynajmuje apartament w hotelu. To jednak tylko PRL. Urodzony przed wojną na kresach II Rzeczpospolitej, potem repatriowany na Ziemie Odzyskane, wreszcie związany na początku kariery z trójmiejską sceną wokalista wciąż nie ma meldunku w Warszawie. A bez meldunku w komunistycznej Polsce nie można myśleć o mieszkaniu. Chcesz czy nie – zostaje tylko hotel.

Ale system naprzykrza się Niemenowi i w inny sposób. Wokalista staje się obiektem zmasowanej prasowej nagonki. „Nie ma głosu, ma fatalny muzyczny gust, śpiewa bzdury, robi karierę tylko na kontrowersji” – ścigają się w zarzutach dziennikarze. „Niemen, Akwarele, hałasu bardzo wiele” – rymuje w recenzji z koncertu w stołecznym kinie „Moskwa" zadowolony ze swojego konceptu wysłannik „Słowa Powszechnego". Niemena publicznie krytykuje poeta Stanisław Grochowiak (jego teksty nazywa „niefortunnym poezjowaniem") i popularny felietonista Andrzej „Ibis" Wróblewski, który pyta na jakiejś konferencji prasowej: „Panie Niemen, na kogo pan tak krzyczy?". Największy cios przychodzi ze strony filmowców. Marek Piwowski kręci o nim kilkunastominutową etiudę „Sukces". W pokazanym w czerwcu 1968 zmontowanym tendencyjnie filmiku Akwarele wypadają jak banda półgłówków, a sam Niemen dodatkowo – jak skrzyżowanie wioskowego filozofa z nadętym bufonem. „Powinienem obrazić się do końca życia. Ale ja nie jestem tego typu człowiekiem” – śmieje się Czesław z tego filmu i jego autora po latach.

Nie pokazuje tego po sobie, ale mocno przeżywa krytykę. Zamiast jednak dać satysfakcję autorom ataków, obraca je w żart i jednocześnie brnie jeszcze dalej w prowokację. Przed jednym z koncertów w jakiejś niedużej miejscowości na wściekle kolorowe spodnie zakłada dodatkowo slipki i wychodzi na ulicę. Skoro ludzie chcą dziwoląga, to go dostaną. a gdy legendarny aktor Kazimierz Rudzki (sztywny jak kij od szczotki ojciec z kultowego serialu „Wojna domowa") pyta go dlaczego nie ubiera się normalnie, odpowiada: „Normalni jesteśmy nago. Czy mój kubraczek jest śmieszniejszy niż pańska muszka?". Tę atmosferę bliską linczu świetnie oddaje felietonista Janusz Atlas. – Niemen kupił sobie amerykański samochód i spowodował niegroźny wypadek. Natychmiast zebrał się tłum gapiów. Po tłumie wędrował wesoły rechot, a w powietrzu unosił się smrodek zawiści. Oto nadeszła chwila rekompensaty za własne, malutkie niepowodzenia. Niemen w tarapatach!

W obronę biorą go fani. Głosują nogami – we wspomnianym kinie „Moskwa" artysta daje osiem koncertów dzień po dniu. Wszystkie wyprzedane. A gdy dosłownie na kilkanaście dni przed specjalnym koncertem w Sali Kongresowej ukazuje się wyjątkowo napastliwy artykuł w piśmie „itd", redakcję zalewają tysiące listów od oburzonych fanów. Wielbiciele dzwonią też do radia i telewizji.

No i w końcu jest oczywiście także historyczna Złota Płyta. Ostateczny dowód na to, że takiego artysty jak Niemen w Polsce wcześniej nie było.

Korzystałem z książekŁ „Niemen. Czas jak rzeka" Marka Gaszyńskiego i „Czesław Niemen. Kiedy się dziwić przestanę..." Romana Radoszewskiego
Robert Sankowski

Źródło: http://muzyka.onet.pl/pop/45-lat-zlotej-plyty-w-polsce-czeslaw-niemen-dz... (link is external)

 

 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.