Wszyscy szaleją za Harrym Potterem

Dlaczego ten kamień milowy w młodzieżowej literaturze fikcjonalnej po ponad dwudziestu latach jest wciąż tak popularny?

Sama mam kompletnego bzika na punkcie książek J.R.R. Tolkiena. Od zawsze bardzo podziwiałam pisarzy, którym udało się z niczego stworzyć cały wszechświat, i w tak szczegółowy sposób przenieść go na karty książek, że niemal możesz do niego wkroczyć.

Dla mnie takim światem było Śródziemie. Dla wielu innych osób takim światem był Hogwart, fikcyjna szkoła dla czarodziejów z serii książek o Harrym Potterze.

Zarówno Tolkien, jak i Rowling stworzyli świat, który pokochali ludzie zewsząd. Dlaczego znajduję o wiele więcej fanów serii o czarodziejach niż „Władcy Pierścieni”? Co mają w sobie książki J.K. Rowling, czego zabrakło u Tolkiena?

“Władca Pierścieni” wyszedł w 1954 roku, na wiele lat przed “Harrym Potterem i Kamieniem Filozoficznym”, który pojawił się w roku 1997.

Ci, którzy byli wtedy dziećmi, widzieli, jak te książki pojawiały się na wystawie sklepowej; ci, którzy się wtedy urodzili, czytali je lub wyciągali je później z półki.

Kiedy pytam rówieśników o ich pierwsze zapoznanie się z serią, natychmiast wracają myślami do swojego dzieciństwa i przepełnia ich nostalgia. Wspomnienia związane z książkami uległy z czasem romantyzacji.

Czytanie dla przyjemności to coś, co prędzej możemy odnaleźć u dzieci, niż u (młodych) dorosłych. Kiedy jesteśmy młodzi, a nasza wyobraźnia jest wciąż żywa, chętnie zatracamy się w tych wszystkich różnych opowieściach i światach fantasy. Spoglądamy na świat ze zdumieniem, bez krytyki. Nie ma to dla nas znaczenia, że w fabule są błędy, albo że postacie nie dorastają psychicznie.

To, co robi na nas wrażenie, to świat malowany przed naszymi oczami, i emocje, jakie w nim odnajdujemy. To jest to, co wyróżnia „Harry’ego Pottera”. Rowling zwraca naszą uwagę na proste rzeczy: intrygujące postacie, piękny zamek i porywającą historię. W opowieści dla dzieci i młodzieży jest to nieco atrakcyjniejsze niż szczegółowa historia, różnorodne kultury i stosunki polityczne we „Władcy Pierścieni”.

Jednak sentyment i symbolizm to nie jedyne, co czyni “Harry’ego Pottera” wyjątkowym.

Kilka dni temu przyszłam za wcześnie na spotkanie w mieście. Postanowiłam wypełnić swój czas, włócząc się po okolicy, kiedy wpadłam na sklepik oferujący produkty z wszelkiego rodzaju filmów, książek i gier.

W sklepie sprzedawali setki figurek, toreb i T-shirtów ze znanymi postaciami i tytułami, wśród których znajdował się oczywiście „Harry Potter”. Zdecydowałam się poszperać nieco w koszulkach w poszukiwaniu godła Ravenclaw. Zanim znalazłam to, czego szukałam, zobaczyłam cztery koszulki ze Slytherinem, trzy z Gryffindorem i dwie z krawatem z Huffelpuffu.

Przypomniało mi to o fakcie, że mimo, iż sama nie szaleję na punkcie serii, zrobiłam jednak Pottermore-quiz, żeby dowiedzieć się, do jakiego domu przynależę, i nie jestem jedyna. Wszyscy moi przyjaciele identyfikują się z jednym z czterech, nawet jeśli nigdy nie czytali książek.

Po długiej, nieprzespanej nocy i tony wiadomości zaadresowanych do moich przyjaciół, myślę, że wiem, jaka jest tego przyczyna.

Harry Potter zaczyna od nieszczęśliwej sytuacji. Jest poniewierany przed Dursleyów, stracił rodziców i mieszka pod schodami. Całe jego życie się zmienia, gdy otrzymuje list z Hogwartu, i może iść tam do szkoły.

Jeszcze zanim zostaje przydzielony do Gryffindoru, poznaje przyjaciół. Następnie magiczna tiara wybiera mu społeczność na podstawie jego najsilniejszej cechy charakteru. Społeczność pełną ludzi o podobnych cechach, ludzi, którzy są do niego nieco podobni.

Być może potrafisz sobie wyobrazić, że dla każdego, kto kiedykolwiek czuł się samotny, to naprawdę coś znaczy. Nawet ci spośród nas, którzy są samotnikami, mają od czasu do czasu potrzebę przynależenia do społeczności, w której mogą się rozwijać. Jesteśmy w końcu istotami społecznymi.

To, że Hogwart mógłby dać nam taką społeczność, do której naprawdę przynależymy, nawet jeśli na początku sami w to nie wierzymy, jest czymś, o czym możemy tylko pomarzyć.

Fakt, że tak wielu ludzie daje się klasyfikować, oznacza, że taka społeczność może trochę przetrwać również w naszym świecie. Kiedy dwóch członków Slytherinu rozpoznaje się, przybijają sobie piątkę, nawet jeśli ich podobieństwo jest oparte na niczym innym poza opowieścią.

“Harry Potter” oferuje w ten sposób dom dla młodych ludzi, którzy czują się zagubieni w rzeczywistości. Czy to dlatego, że tęsknią za rodzicem, przeszli traumatyczne wydarzenia lub mają problemy związane ze swoją płciowością. Gdyby tylko sama Rowling była tak samo przyjazna i otwarta dla młodych czarodziejów transpłciowych, niebinarnych i genderflux, jak świat, który stworzyła.

Tłumaczyła Wiktoria Dzido

Autor: 
Hannelore Prinsen
Źródło: 

eoswetenschap.eu

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
3 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.