„Misja Greyhound” - nowy wojenny film z Tomem Hanksem trafia do kin.

W tym pełnym napięcia i wzruszającym dramacie o drugiej wojnie światowej spotykamy Hanksa jako kapitana statku, który zostaje zaatakowany przez wilcze stada nazistowskich U-botów.

Tom Hanks idealnie wpasowuje się w wojskowy mundur a rola uwielbianego dowódcy jest jedną z jego ulubionych. Często możemy zobaczyć jego delikatne spojrzenie spod kapralskiej czapki czy wojskowego hełmu. Był już kapitanem kontenerowca w filmie „Kapitan Phillips” - Paula Greengrassa, bohaterskim pilotem samolotu w filmie „Sully”, wyreżyserowanym przez Clinta Eastwooda i nauczycielem, który zostaje żołnierzem w filmie Spielberga „Szeregowiec Ryan”. W nowej roli Hanks jest dowódcą amerykańskiej marynarki wojennej - Ernestem Krause. Jest to oldschoolowy film przygodowy, opowiadający historię z czasów drugiej wojny światowej. W tym filmie Hanks debiutuje również jako scenarzysta, ponieważ to on napisał scenariusz na podstawie książki „Dobry Pasterz”, napisanej w 1955 roku przez C.S. Forestera.

Aktor wciela się tutaj w rolę kapitana, którego pierwszą misją jest opisywana w filmie Bitwa o Atlantyk. Przewodzi on niszczycielem nazwanym "Greyhound" i ma za zadanie ochronę alianckich statków z niezbędnymi zasobami i tysiącami żołnierzy na pokładzie. Statki mają pokonać drogę ze Stanów Zjednoczonych do Wielkiej Brytanii, prowadzi ona jednak przez wody zapełnione nazistowskimi U-botami.

Po raczej formalnym pożegnaniu ze swoją żoną Evie (graną przez Elizabeth Shue), Ernest wyrusza na wyprawę i bardzo szybko ląduje w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wczesny sukces w walce z wrogiem prowadzi do błędnego obliczenia dalszej drogi przez młodego i niedoświadczonego kapitana. Niedługo później jego konwój zostaje zaatakowany ze zdwojoną siłą przez U-boty, które zaczynają zatapiać statki jeden po drugim. Ich nazistowski przywódca (głos podłożył Thomas Kretschmann) wykrzykuje przez radio łamaną angielszczyzną: "Słyszymy krzyki twoich umierających żołnierzy! Ty również podzielisz dziś ich los!"

Kapitan grany przez Hanksa jest wyraźnie zmęczony i bezradny. W pewnym momencie prosi nawet swoich podwładnych aby przynieśli mu miękkie kapcie, ponieważ bolą go stopy. Jego towarzysze, np. Charlie Cole (grany przez Stephena Grahama) współczują swojemu kapitanowi, jednak przerażenie jest widoczne na ich posłusznych twarzach. Czy Ernest poradzi sobie z tą niebezpieczną sytuacją?

Najbardziej zaskakującym momentem filmy jest upokarzający błąd którego dopuszcza się Ernest. Na pokładzie statku są dwaj czarnoskórzy mężczyźni - Cleveland (Rob Morgan) i Pitts (Craig Tate), których zadaniem jest serwować kapitanowi jedzenie. Wyczerpany i zdenerwowany kapitan statku myli imiona swoich czarnoskórych służących. Ta pomyłka nie jest oczywiście przedstawieniem jego nieczułości czy systemowego rasizmu. Jest to ukazanie przysłowiowego "upadku" osoby która znajduje się pod ogromnym stresem. Hanks jest chyba jedynym aktorem (i scenarzystą), któremu może ujść to płazem w całym Hollywood, chociaż jest to bardzo ryzykowne szczególnie w teraźniejszych czasach.

„Misja Greyhound” jest bardzo tradycjonalistycznym filmem, gdzie Hanks zaczyna i kończy swój pierwszy dzień walki na kolanach, modląc się o życie i jakąkolwiek pomoc. Jednak akcja skupia się w większości w klaustrofobicznym świecie kapitańskiego mostka po którym miota się on sam wykrzykując komendy w morskim żargonie. W pewnym sensie przypomina to sztukę toczącą się na oceanie - wrogie statki dryfują w oddali jakby narysowane na teatralnym tle.

Jednak film sam w sobie jest efektywny i warty zobaczenia. Mamy w nim naprawdę napięte momenty, gdy Hanks musi w ułamek sekundy podjąć decyzję, co zrobić z dwiema nazistowskimi torpedami, które zmierzają w jego stronę a następnie wykrzyczeć rozkazy najgłośniej jak potrafi. Przypomina on bardzo mityczną figurę, podobną do Waltera Mittiego.

Ja również uwielbiam oldschoolowe filmy o graniu w kotka i myszkę a ten przedstawia podobny scenariusz między alianckimi statkami a nazistowskimi U-botami, który zupełnie nie zawodzi. Są momenty, które przypominają mi Jacka Hawkinsa w filmie „The Cruel Sea”. Gdy Hanks szuka czegoś nieopisanego patrząc przez kapitańską lornetkę w dal, wygląda zupełnie jak on.

Śmierć jest najtrudniejsza do pokazania w filmie wojennym lub jakimkolwiek innym. Trzej marynarze z statku Hanksa zostają zabici podczas bitwy i scenarzysta razem z reżyserem Aaronem Schneiderem wplatają w środek filmu morski pogrzeb. Jest on ważny z powodu mitycznego znaku, pewnego rodzaju niesubordynacji. W momencie gdy owinięte materiałem ciało jest wyrzucane z owijającej go flagi do wody, nagle zaplątuje się w nią jakby nie chciało opuścić statku. Następna scena pokazuje zdenerwowaną twarz Hanksa - czy ten smutny moment przerodzi się w farsę? Jednak niedługo później, problem jest rozwiązany, ciało wpada do wody a ceremonia jest zakończona.

Inny rodzaj filmu mógłby nadać tej scenie więcej symbolizmu. Tak jak śmierć, wojna pełna jest absurdów, zniewagi, chaosu i wszelkiego rodzaju dziwnych i żenujących momentów które nie są zapisywane w oficjalnych raportach czy dokumentach. Film „Misja Greyhound” jest interesujący, ponieważ jego myślą przewodnią jest ukazanie ponurej i smutnej rzeczywistości.

Autor: 
Peter Bradshaw tłum. Paulina Kawalec
Źródło: 

theguardian.com

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
13 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.