Black Waves Fest vol. 3 - Relacja

Już po raz trzeci w Jarocinie odbył się Black Waves Fest, a fani ciężkich brzmień mogli cieszyć się prawdziwym świętem undegrandowego metalu.

Festiwal odbył się 13.10. 2018 w Jarocińskim Ośrodku Kultury, na scenie zaprezentowało się 7 kapel, wśród których wystąpiła ikona polskiego black metalu, jaką niewątpliwie jest Furia.

 

Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie, nie zdążyłem na koncert dwóch pierwszych kapel Sothoris oraz Psychotropic Transcendental, dlatego pierwszym koncertem był dla mnie występ Tarnowskiej grupy Kult Mogił. Band ten ma na swoim koncie trzy wydawnictwa, w tym jeden longplay Anxiety Never Descending wydany pod banderą Pagan Records. Muzykę graną przez Kult Mogił ciężko zaszufladkować jest w ramach jednego gatunku. Najprościej powiedzieć można, że jest to death metal, jednak byłaby to opinia bardzo krzywdząca. Ponieważ, zespół z Tarnowa w swojej muzyce balansuje gdzieś między metalem śmierci, a doom metale, dając bardzo klimatyczną pełną mroku muzykę. Koncertowo prezentuje się to bardzo dobrze, chwile powolnego, doomowego grania, pełnego grozy i niepokoju łamane są przez ciężkie, szybkie i mocne uderzenie, które wbija się w słuchacza z całą swoją wściekłością. Z całą pewnością po tym koncercie bardzo chętnie sięgał będę po twórczość Kultu Mogił, zwłaszcza w długie, jesienne wieczory.

Następnie na scenie JOK-u zaprezentował się Cemetery of Scream z Krakowa. Zespół z dużym doświadczeniem, grający na polskiej scenie od 1993 roku. O samym koncercie krakowian ciężko jest mi mówić, ponieważ protekcjonalny gothic metal daleki jest moim gustom muzycznym, dlatego nie chcąc nikogo urazić przejdźmy od razu do kolejnego wykonawcy, którym był Rzeszowski Banisher.

Jeżeli miałbym porównywać muzykę Banisher, to najoczywistszym wyborem byłaby ta grana chociażby przez Decapitated. Krakowska formacja gra piekielnie mocny, szybki, techniczny i ekstremalny death metal, przez co koncert Rzeszowian był intensywnym doznaniem, gdzie pędzące riffy i blasty wraz z całą falą dźwięków wylewających się na publikę, przyjemnie kopały po twarzy nie biorąc ze sobą jeńców. Największym atutem Banisher wydaje się być to, że muzycy nie bawią się w zbędne eksperymenty, nie wychodzą poza gatunek, tylko biorą z niego to co najlepsze i dając nam prawdziwą koncertową maszynę, z którą chętnie spotkam się raz jeszcze przy najbliższej okazji.

Przedostatnim zespołem podczas tegorocznego Black Waves Fest, był Corruption z Sandomierza. Zespół z wyrobioną już renomą na polskiej scenie, na której gra już 27 lat. Z początku muzyka Corruption była wypadkową death oraz doom metalu, obecnie jest to bardzo przyjemny dla ucha stoner rock, naładowany rock'and'rollową energią. Był to miły, momentami wręcz spokojny odpoczynek po miażdżącym koncercie Banisher. Muzyki Corruption słucha się po prostu bardzo dobrze, nie jest to nic odkrywczego i nowego, ale zagranego solidnie. Widać, że mimo tylu lat na scenie, cały czas granie na żywo stanowi dla zespołu radość, którą chcą się dzielić z odbiorcami.

I w końcu przyszedł ten czas. Myślę, że fanom polskiego, szeroko pojętego black metalu Furii przedstawiać nie trzeba. Jest to katowicka grupa, założona z inicjatywy Michała "Nihila" Kuźniaka.

Już od pierwszych dźwięków zostałem zahipnotyzowany przez muzyków Furii, dając się porwać w podróż gdzieś "między Wełnowcem a Siemianowicami" gdzie "dymem pola zasnute". Moja rzeczywistość skurczyła się do przestrzeni, na której znajdowałem się tylko ja i scena, a całość została otoczona i odizolowana od reszty świata przez dźwięki płynące z głośników. Całego koncertu, a raczej sztuki jaką zagrała Furia przesłuchałem z zamkniętymi oczami, a moje ciało prowadzone było w rytm jednych, niepowtarzalnych i niespotykanych nigdzie indziej melodii. Zaznaczyć należy, że większość utworów została w dużej mierze okrojona z warstwy tekstowej, co nadało całości jeszcze większego ekspresjonizmu. Było to na prawdę magiczne zakończenie trzeciej edycji Black Waves Fest.

Salę Jarocińskiego Ośrodka Kultury opuszczałem z wielkim żalem, czując jednocześnie, że był to bardzo dobrze spożytkowany czas. Wielkie podziękowania i słowa uznania należą się organizatorom, którzy w mieście średniej wielkości potrafią zorganizować tak dobrą imprezę, pełną muzyki na najwyższym poziomie. Pochwalić wypada również nagłośnienie, którego pozazdrościć może myślę, że niejeden poznański klub. Z wielką niecierpliwością wyczekuję już kolejnej edycji, tymczasem udaję się "hałas dalej lepić i krążyć i krążyć i krążyć"

Autor: 
Wojciech Briske

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.