Kobiety mają więcej odwagi

Selektor Biennale Teatralnego w Wenecji- Antonio Latella mówi o roli teatru we współczesnym świecie.

Biennale w Wenecji to już od ponad pół wieku jeden z najważniejszych przeglądów sztuki współczesnej. Rozpoczyna się późną wiosną i trwa aż do późnej jesieni. Obok najbardziej znanych części Biennale, zajmujących się współczesną sztuką wizualną, jeszcze od lat 30-tych ubiegłego wieku istnieją części poświęconą teatrowi, filmowi i muzyce. Biennale architektury przypadły na rok 1980, a tańca współczesnego na 1999.

Kiedy mówimy o Biennale w Wenecji, mówimy o dialogu –między artystami oraz między artystami a publicznością. Włoski reżyser mieszkający i pracujący w Berlinie Antonio Latella został nowym selektorem Biennale Teatralnych. W pierwszym roku swego urzędowania przedstawił bardzo śmiałe prace młodych i nieco starszych autorek.

Rozmawiamy o obecności kobiecego wątku nie tylko w teatrze, ale i sztuce współczesnej w ogóle, o teatrze i osobowości oraz o przyszłości Biennale.

  • To pierwszy rok Pańskiego urzędowania na Biennale w Wenecji. Przedstawił Pan tylko kobiecych twórców i to w wieku od 30 do 40 lat. Dlaczego?

- Po pierwsze, chcę podkreślić, że spodziewałem się tego pytania chociaż, gdyby chodziło wyłącznie o męskich twórców - nikt by tego nie komentował. Mówiąc o wieku autorek, to faktycznie mają około 30 - 40 lat, bo uważam, że autorzy 30- letni mają już zdefiniowany własny język, a 40-letni badają język poezji, który stał się już częścią ich osobowości.

Kobiety autorki - bo uważam, że mają one inny rodzaj odwagi, mają zdolności i umiejętności, aby wcielić w życie inny rodzaj analizy języka. Przede wszystkim zobaczyliśmy, że ich stosunek do czasu jest zupełnie inny, a ich stosunek do całego wszechświata sztuki jest kompletny. W spektaklach mojego wyboru są różne elementy – taniec, muzyka, wideo- widzi Pani różne środki wyrazu artystycznego, które dobrze razem funkcjonują. W dzisiejszych czasach kobiety mają więcej odwagi, by analizować.

  • Jeśli mówimy o języku, mówimy o opowiadaniu. Gdzie jest zatem miejsce opowiadania w naszej cyfrowej epoce, czy wracamy do niego?

- Moja odpowiedź brzmi - tak. Spotkałem wielu młodych reżyserów, którzy starają się stworzyć swój język, ale nie znają podstaw teatru. Starają się coś zdekonstruować. Spotkałem młodych reżyserów, którzy dysponują bardzo współczesnymi środkami wyrazu, ale nie znają podstaw teatru. Jeśli chcesz coś zdekonstruować musisz wiedzieć, co było na początku. Nie możesz dekonstruować czegoś, czego nie znasz.

Kobiety autorki dobrze znają podstawowy język teatru i dlatego je wybrałem. Są prowokacyjne, bo dokładnie wiedzą, co dekonstruują i robią to z szacunkiem dla starego języka. Większość autorek, które przedstawiłem na Biennale, pochodzi ze świata sztuki wizualnej i ma prawdziwą, głęboką wiedzę na tematy, którymi się zajmuje.

  • Mówi Pan, że kobiety tworzą z twórczej konieczności. Jak Pan ocenia to, że czują w teatrze ów transcendentny element ? Wydaje mi się, że widzieliśmy to w spektaklu „Obrzydliwe Kobiety/Mężczyźni" autorskiego zespołu Bianki van-der-Shot, Suzan Bogaert i Suzan Kennedy.

- Zgadzam się. Jeśli mówimy o wszystkich spektaklach, które widzieliśmy na festiwalu, możemy zauważyć jedną wspólną cechę - ich stosunek do czasu, który jest absurdalny lub jeśli Pani woli- niewiarygodny. Dziś, jeśli mówimy o czasie w teatrze, mamy do czynienia z dyktaturą, bo jeśli coś zrobi Pani źle, widzowie Panią opuszczą. Spektakle, które widzieliśmy na festiwalu nie wykazują empatii w stosunku do publiczności, jeśli mówimy o czasie. Mają odwagę pozwolić sobie na stratę prawie całej publiczności, z nastawieniem, że oni będą tymi, którzy pozostaną- to oni będą prawdziwą publicznością.

  • Co jest dla Pana, jako selektora, największym wyzwaniem?

- Zwykle na festiwalach każdego dnia oglądamy pracę jednego autora, a mój pomysł polegał na tym, żeby przedstawi

kilka prac tego samego autora, żeby widzowie mogli mieć wgląd w czyjąś twórczość. Czasem publiczność nie chce oglądać więcej prac tego samego autora i ogromnym wyzwaniem jest przekonanie jej do tego.

  • Czym jest przyszłość teatru w kontekście osobowości? Jak, jako dyrektor artystyczny, widzi Pan przyszłość Biennale?

Bardzo podoba mi się to pytanie, bo mieliśmy na festiwalu transpłciowego reżysera, dziewczynę, która stała się facetem. Jest to specyficzny rozpad osobowości, a osobowość to coś, co nie ma żadnego związku z płcią. Istnieje energia, która mówi o teatrze, a teatr musi znaleźć sposób, aby złamać zasady płciowości ról i musi to robić intensywniej, niż prawdziwe życie. Będę dyrektorem artystycznym jeszcze przez najbliższe trzy lata, a jestem kapryśny, dziwaczny, ekscentryczny i chciałbym mówić o teatrze z jego wnętrza.

 

Autor: 
Nataša Gvozdenović/Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

Al Jazzeera

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.