Warmińskiego gra w zabijanie

 

 

 

 

 

 

 

Gdy dwadzieścia lat temu Janusz Warmiński rozpoczynał pracę nad telewizyjną adaptacją Detektywa (premiera 1994 r.), postawił sobie za cel powtórzenie sukcesu wcześniejszych realizacji. Zarówno tej londyńskiej (1970 r.), jak i broadwayowskich. Udało się. I to nie tylko za sprawą tekstu sztuki Anthony’ego Shaffera, stanowiącego idealny materiał literacki dla twórców teatralnych.

W czym tkwi atrakcyjność utworu brytyjskiego dramaturga i scenarzysty filmów Alfreda Hitchcocka? Na pewno w świetnie skonstruowanej intrydze, umiejętnie zarysowanych postaciach oraz obfitującej w niespodzianki czy niekonwencjonalne rozwiązania akcji. Osią fabuły jest dżentelmeńska gra na śmierć i życie, która toczy się między podstarzałym, egocentrycznym autorem powieści kryminalnych, Andrew Wyke’em (Leonard Pietraszak) a kochankiem jego żony, włoskim właścicielem biura podróży, Milo Tindle’em (Krzysztof Kolberger). Zamożny literat zaprasza rywala do swej urządzonej z angielskim przepychem posiadłości, by złożyć mu niecodzienną propozycję. Przedstawia cudzoziemcowi doskonały, choć nie do końca legalny plan wzbogacenia się o kilkaset tysięcy funtów. Tindle, początkowo nieświadomy kryjącego się pod korzystną ofertą podstępu, daje się wciągnąć w niebezpieczną zabawę w morderstwo. Upokorzony przez Wyke, obmyśla dotkliwą zemstę.

Zdradzanie szczegółów fabuły odebrałoby widzom radość związaną z odkrywaniem kolejnych mistyfikacji, aluzji i kombinacji. W Detektywie z pewnością nie brakuje tych elementów, podobnie jak oryginalnych rozwiązań czy zaskakującego zakończenia. Warmiński w pełni wykorzystuje potencjał utworu Shaffera. Pierwszy raz uczynił to w 1992 roku, przenosząc sztukę na deski warszawskiego Teatru Ateneum. Zachęcony pozytywną reakcją publiczności oraz przychylnymi recenzjami postanowił zrealizować spektakl telewizyjny. Co więcej za tło posłużyła mu odpowiednio zaaranżowana scena przy ul. Jaracza 2. Warmiński pozostaje wierny wobec literackiego pierwowzoru, zachowując ton pół żartem, pół serio. Detektyw jest bowiem komedią kryminalną, parodiującą typowe dla powieści Agathy Christie motywy i chwyty. To swego rodzaju pastisz, balansujący na granicy śmiechu i strachu. 

Poza zgrabnie poprowadzonymi wątkami kryminalno – detektywistycznymi widzowie mogą spodziewać się psychologicznego studium niemłodego już mężczyzny, stwarzającego pozory seksualnej witalności, a jednocześnie owładniętego zazdrością o zdradzającą go kobietę. Podążając za Shafferem, Warmiński przemyca też motyw brytyjskiego lęku przed cudzoziemcami, reprezentowanymi przez Tindle. Przedstawienie, okraszone aranżowaniem wymyślonych sytuacji i przywdziewaniem nowych kostiumów, masek (w sensie dosłownym i metaforycznym), sprawia wrażenie spójnej całości. Reżyser nie zapomina również o uwypukleniu połączenia tragizmu z komizmem, a także o wyważeniu grozy i drwiny.

Zaangażowani w kameralne widowisko aktorzy to jeden z ważniejszych atutów spektaklu. Pietraszak w roli zblazowanego pisarza zachwyca swym dowcipem oraz parodystycznymi zdolnościami. Natomiast Kolberger zdumiewa rolą odmienną od jego dotychczasowego emploi. Znany przede wszystkim z ról z repertuaru romantycznego daje się poznać jako aktor charakterystyczny. Dzięki brawurowej grze obu artystów pojedynek, posiadający znamiona psychozabawy, wciąga odbiorcę od początku do końca. Sprawiają, iż błyskotliwe, świetnie skrojone, miejscami wyrafinowane dialogi nabierają jeszcze żywszego tonu. Musieli sprostać nie lada wyzwaniu, jakim było dorównanie wybitnym kreacjom z adaptacji filmowej komedii Shaffera w reżyserii Josepha L. Mankiewicza. W zabawnych prowokatorów wcielili się wówczas Laurence Olivier i Michael Caine. Oba duety śmiało można zaliczyć do kanonu wybitnych ról komediowych.

Warmiński, kojarzony głównie jako twórca teatru okrucieństwa, z rzemieślniczą sprawnością poradził sobie z angielską sztuką, okrzykniętą przez krytykę „najgenialniejszą grą kryminalną wszechczasów”. Jego Detektyw należy do najcenniejszych skarbów, które na trwałe zapisały się w historii polskiego Teatru Tv. 

Marta Cebera

 

 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.