Śladami Vivian Maier - „szpiega” i genialnego fotografa

Z zachowanych autoportretów spogląda na nas twarz, bez uśmiechu, o poważnym, skupionym spojrzeniu. Krótko obcięte włosy, ukryte są często pod rondem kapelusza. Można by rzec, surowa, elegancka guwernantka z szacownej rodziny. Guwernantka, taki właśnie zawód miała Vivian Maier. Przez ponad 50 lat pracowała dla rodzin mieszczańskich w Nowym Yorku i Chicago. To jednak tylko część prawdy. Vivian Maier przede wszystkim była wybitną fotografką, przemierzającą ulice z zawieszonym na szyi Rolleiflexem. Nigdy jednak nie ujawniała rezultatu swoich ulicznych wędrówek, a okazał się być nim zbiór około 100 000-150 000 negatywów, odkrytych w 2008 roku, dzięki ogromnemu szczęściu, graniczącemu niemalże z cudem.

Jest rok 2007. John Maloof, młody, 27-letni agent nieruchomości, oraz fotograf, pracuje nad książką poświęconą jednej z dzielnic Chicago – Portage Park. Do swojej pracy szuka starych zdjęć z tej okolicy. Na jednej z aukcji staroci kupuje za 380 dolarów karton negatywów, własność nijakiej Vivian Maier. Na kliszach, zamiast widoków Portage Park, jego oczom ukazują się doskonale zakomponowane, sceny rodzajowe. Zniszczone twarze starców, kloszardów i zacnych matron. Gdzie indziej, dziewczynka z umorusaną twarzą, o oczach jeszcze szklistych od łez, ze skrzyżowanymi ramionami i męskim zegarkiem na przegubie, patrzy wyzywająco w stronę obiektywu. Dalej, kilka szykownych dam w kapeluszach z woalką i kadry ukazujące geometryczne piękno amerykańskich ulic.

John Maloof zeskanował kilka z tych zdjęć i umieścił je w Internecie. Entuzjastyczny odzew potwierdził wartość jego znaleziska. Równocześnie, nie natrafił na jakąkolwiek, najmniejszą wzmiankę o samej Vivian Maier. Jej nazwisko pojawiło się dopiero dwa lata później w… dziale nekrologów jednej z chicagowskich gazet. Wzmianka została zamieszczona przez rodzinę, u której pracowała ona przez 17 lat, wychowując trzech chłopców – małych Gensburgów. To dzięki nim, John Maloof zdołał uchwycił nić prowadzącą do rozwiązania zagadki życia tajemniczej artystki, której sylwetka została nakreślona w dokumencie Finding Vivian Maier. Premiera filmu miała miejsce w czerwcu 2014 roku (przyp. tłum.).

„Jestem szpiegiem”

Vivian Maier urodziła się w lutym 1926 roku, w Bronxie, w Nowym Yorku. Była córką Francuski i Austro-węgra, który, zdaniem Maloof, dość szybko zniknął z życiorysu małej Vivide. We Francji spędziła ona większość swojego dzieciństwa, zanim w 1951 roku, postanowiła samotnie wrócić do Stanów Zjednoczonych i podjąć pracę jako guwernantka. „Bez wątpieni nie był to przypadkowy wybór. Ten zawód dawał jej nieograniczoną swobodą w fotografowaniu” - twierdzi Françoise Morin (dyrektor artystyczna w Les Douches La Galerie w Paryżu). Niektóre z dzieci, które miała pod swoją opieką, zwykły nazywać ją niezwykłą „Mary Poppins”, inne, wspominały jej dziwny, prawie brutalny sposób bycia. Jedna z dawnych podopiecznych, wspomina dzień, w którym została zabrana na przechadzkę do… rzeźni.

„Mówiła o sobie,„szpieg”, opowiada Françoise Morin. Czasami deponowała swoje klisze pod nazwiskiem Viv Smith. Ukrywała swoją amerykańską tożsamość i chcąc uchodzić za rdzenną Francuzkę, akcentowała karykaturalnie swój akcent”. Brak jest jakichkolwiek informacji o bliskich przyjaciołach, kochankach, czy członkach rodziny. Strzegła swojej prywatności wręcz obsesyjnie. „Pierwszą rzeczą, o jaką prosiła przyjmując posadę w nowym domu, była zasuwa do ryglowania drzwi”. Jej pokoje przekształcały się w prawdziwe składowiska. Dostęp do łóżka trzeba było torować sobie wśród piętrzących się stosów gazet, segregatorów i kaset audio, na których nagrywała wywiady na temat bieżących wydarzeń, przeprowadzone na ulicy, lub w supermarkecie, z przypadkowymi przechodniami. Jak zauważa Françoise Morin, „interesowała ją polityka i lubiła angażować się w swoisty rodzaj dziennikarskiego śledztwa”. Zbiory kończą się na początku 2000 roku, zdeponowane w składzie mebli, którego zawartość zostanie sprzedana kilka lat później, z powodu nieuregulowanych należności.

„Mam dużo zdjęć i są one bardzo dobre”

Można by pomyśleć, że mamy do czynienia z samoukiem, którego geniusz ujawnił się spojrzeniu na ludzi i na otoczenie. Nie ma w tym jednak za dużo prawdy. Jak zauważa Françoise Morin, „zdjęcia Vivian Maier mocno wpisują się w historię amerykańskiej fotografii. Można doszukać się w nich podobieństw do twórczości Lisette Model, Helen Levitt, Roberta Franka, czy Walkera Evansa. Wydaje się, że ich autorka znała bardzo dobrze historię sztuki i dzieła współczesnych jej fotografów”. Bez wątpienia była „bardzo świadoma jakości swoich prac”. Przy okazji podróży do Champsaur, rodzinnej miejscowości jej matki, napisała do lokalnego fotografa. W liście wyraziła swój podziw dla jego pejzaży, informując go równocześnie, że chciałaby wywołać swoje zdjęcia w takiej samej jakości i na takim samym papierze. Dodała przy tym: „Mam dużo zdjęć i są one bardzo dobre”.

Dlaczego zatem nigdy nie ujawniła rezultatów swojej pracy i nie starała się poświęcić zawodowo fotograficznej pasji? Możliwe, że zraz ze śmiercią Vivian, odeszła również szansa na poznanie odpowiedzi na to pytanie, tym jednak, co pozostało, są bezcenne, czekające na wywołanie klisze. John Maloof, od momentu dokonania swojego odkrycia, poświęcił się bez reszty promocji artystki, pragnąc by zapisała się ona na stałe na kartach historii fotografii amerykańskiej. Wykupił on większość jej spuścizny (ok 10% pozostaje w rękach malarza Jeffreya Goldsteina) i dzięki pomocy Howarda Greenberga, właściciela jednej z nowojorskich galerii i znawcy tematu, rozpoczął wywoływanie klisz: 15 ponumerowanych odbitek z każdego negatywu, których wykonania podjął się Steve Rifkin. Od tego momentu, Vivian Maier na stałe gości w wielu europejskich i amerykańskich galeriach. Muzea pozostają krok w tyle. Istnieją co prawda „vintages” (odbitki z epoki), ale są one, w większości złej jakości. Wiele tajemnic ze świat Vivid Maier czeka jednak nadal na odkrycie.
 

Autor: Marion Cocquet
Zdjęcie: Autoportret Vivian Maier / Maloof Collection
Tłumaczenie: Anna Tomoń

 

 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.