Koniec nieudanych randek i nudnych małżeństw? Test DNA pomoże Ci odnaleźć bratnią duszę

Kłótnie, niewierność, rozwody, złamane serca… Jak piękny byłby świat, gdyby można było uniknąć w związku tego typu dramatów. Książę spotkałby księżniczkę, swoją bratnią duszę i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie. Nieprawdaż? Na to pytanie odpowiada John Marrs w swoim nowym thrillerze.

Wyobraź sobie świat, w którym nie musiałbyś odbywać dziesiątek nieudanych spotkań, tracić lat w związkach bez perspektyw i nudzić się aż do śmierci w bezwartościowych małżeństwach. Świat, w którym system na podstawie kodu DNA znalazłby Ci idealnego partnera – Twoją bratnią duszę. Prawda, że brzmi zachęcająco? Tak samo na początku myśli piątka bohaterów powieści Johna Marrsa – Nick, Mandy, Jade, Christopher i Ellie. Nie wszystkim jednak udaje się osiągnąć swoje wyśnione ,,i żyli potem długo i szczęśliwie”.

Książka może ewokować tematem i tytułem romans okraszony szczyptą sci – fi. Początek książki potwierdza to wrażenie. Poznajemy tu na przykład nieśmiałą dziewczynę, która rozpaczliwie poszukuje miłości, karierowiczkę, która boi się kogokolwiek do siebie dopuścić, parę, wahającą się, czy wziąć ślub… pozornie stereotypowe postaci i banalna fabuła. Jednak w momencie, kiedy autor przedstawia seryjnego mordercę jako jednego z dalszych bohaterów, zaczyna być oczywiste, że Marrsowi chodzi o dużo więcej niż przesłodzoną powiastkę.

Na 400 stronach w interesujący sposób zamyśla się nad ludzką naturą i znanym faktem, że wszystko się zużywa i to każdy z nas jest swoim najgorszym nieprzyjacielem. Nie wszyscy na przykład reagują na odkrycie ,,związkowego DNA” z zachwytem. To, co dla tysiąca ludzi oznacza szansę na prawdziwą miłość, dla innych jest powodem rozbitych małżeństw czy rodzin. Ci bowiem, którzy znaleźli już sobie kogoś w sposób tradycyjny, teraz opuszczają swoje drugie połowy, gdy tylko nowy system pokaże im, kto tak naprawdę jest ich bratnią duszą.

Książka wprawdzie w niektórych wątkach nie jest tak odkrywcza, jak by mogła, podsuwa jednak mnóstwo nowych tematów do rozmyślań, dzięki czemu nie można powiedzieć, że autor dotyka tematu w sposób powierzchowny. Równocześnie praktycznie żadna z historii nie rozwija się tak, jakby czytelnik tego oczekiwał, dzięki czemu dzieło trzyma w napięciu aż do ostatniej strony.

Autor: 
Diana Owsianik
Źródło: 

blesk.cz

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.